Reklama

Giełdy znokautowane

Światowe giełdy znajdują się na deskach i trwa właśnie nerwowe odliczanie w oczekiwaniu na jakąkolwiek próbę wzrostów. Wczorajsza fatalna dla byków sesja w USA odbiła się echem również w Chinach. Nastroje nie zostały poprawione również podczas sesji europejskiej, gdzie mocno tracą wszystkie najważniejsze indeksy. Wyjątkowo dobrze w tych okolicznościach radzi sobie polska giełda, jednak kolejny słaby początek handlu w Stanach przyczynia się do pogorszenia nastrojów pod koniec sesji.

Podczas dzisiejszej sesji w Chinach, oprócz wyprzedaży w Stanach, pogorszenie nastrojów spowodowane było również komunikatem chińskiego ministerstwa handlu, w którym przestrzegano przed danymi za styczeń, które mogą rozczarować wielu inwestorów. W tych okolicznościach, indeks Shanghai Composite zakończył dziś dzień 1,03 proc. pod kreską, a Hang Seng aż 3,82 proc.

Ogromny spadek zaliczyła również giełda w Japonii, gdzie NIKKEI spadł aż o 3,71 proc. Tym samym, wymazany został cały wzrost jaki osiągnięto od końcówki roku 2014.

Reklama

Nastroje nie uległy poprawie po rozpoczęciu sesji w Europie, gdzie indeksy otworzyły się dużą, spadkową luką i przez większość sesji pozostawały w pobliżu swoich minimów. Niemiecki DAX jest znajduje się w tej chwili w kluczowym rejonie 9300 punktów. Poziom ten okazał się silnym wsparciem, które wyhamowało zeszłoroczne spadki z sierpnia i września. W przypadku wybronienia wsparcia, możemy się spodziewać mocnego odbicia. Jednak wiele zależy od zachowania indeksów w Stanach Zjednoczonych, gdzie S&P 500 łamie kolejne wsparcia i na początku sesji przebił poziom 1830 punktów. Tracą również pozostałe europejskie indeksy. O godzinie 16:45 DAX traci 3,05 proc., CAC40 3,82 proc., a FTSE 100 3,45 proc.

Na tle swoich większych europejskich kolegów, doskonale wypada WIG20, który stracił dziś "jedynie" 1,06 proc. Należy jednak pamiętać, że w przeciwieństwie np. do DAX-a, który znajduje się najniżej od września, polska giełda już od dawna znajduje się na poziomach z 2009 roku. Dzisiejszy dzień rozpoczął się od spore luki spadkowej i osiągnięcia kolejnych wieloletnich dołków, jednak po południu pozytywnym sygnałem dla giełdy okazały się słowa Ministra Energetyki. Krzysztof Tchórzewski potwierdził, iż w chwili obecnej nie ma planów zmieniania polityki dywidendowej najważniejszych polskich spółek energetycznych. Informacje spowodowały gwałtowny wzrost kursu akcji Enei, PGE oraz Energi.

O nastrojach w kolejnych dniach może zdecydować dalszy rozwój dzisiejszej sesji w Stanach Zjednoczonych. O godzinie 17, indeks S&P znajduje się w okolicy 1820 punktów, poniżej poziomu wsparcia na 1830. Do końca dnia powinno wyjaśnić się, czy jest to jedynie naruszenie dołka w celu późniejszego odbicia, czy może konsekwentny ruch indeksu na południe, w kierunku kolejnych minimów.

Michał Papuga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »