Reklama

Goldman Sachs realizuje surowcowe zyski

Po dwutygodniowym pacie między kupującymi i sprzedającymi akcje na Wall Street, górę biorą ci drudzy. We wtorek zyski realizowali inwestorzy nie tylko na wszystkich głównych parkietach świata, ale również na rynkach surowcowych.

Analitycy banku Goldman Sachs, którzy pod koniec 2010 r. rekomendowali inwestorom kupno koszyka surowców złożonego z ropy naftowej, miedzi, soi, bawełny i platyny, obecnie zalecają obecnie zamknięcie tej pozycji z 25 proc. zyskiem.

W najnowszej rekomendacji eksperci nie twierdzą, że hossa na rynku towarów dobiegła końca, ale zwracają uwagę na nowe czynniki sprzyjające średnioterminowej przerwie we wzrostach. W przypadku ropy na rekordowo są to m.in. wysoki udział długich pozycji spekulantów (grających na dalszą zwyżkę cen) w ogóle otwartych kontraktów oraz mniejszy niepokój inwestorów o podaż ze strony członków OPEC po zbliżających się wyborach w Nigerii czy też możliwym zażegnaniu konfliktu w Libii.

Reklama

Można powiedzieć, że ta informacja, która szybko obiegła internetowe serwisy szybko przełożyła się na zachowanie inwestorów na rynku surowcowym, pomimo dalszego osłabiania się dolara wobec euro, sprzedający byli w zdecydowanej przewadze. Ok. godz. 16 cena ropy spadała o 2,7 proc. (do 106,5 USD za baryłkę), a miedź i srebro taniały o ponad 1 proc. Kurs euro ustalił nowy szczyt i przekroczył 1,45 USD.

Na warszawskim parkiecie WIG20 przez cały dzień poruszał się poniżej wczorajszych poziomów, chociaż na chwilę przed zakończeniem sesji na tle innych nie wypadał najgorzej. Kiedy na GPW indeksy spadały o mniej niż 1 proc., na Węgrzech czy w Rosji obserwowaliśmy ponad dwuprocentową wyprzedaż. Globalnie ważniejszy jest jednak fakt, że amerykański indeks S&P500, który od dwóch tygodni konsolidował się w okolicy 1330 pkt., we wtorek krótko po rozpoczęciu notowań wybił się z tej formacji dołem i spadał o ponad 1 proc. wracając w okolice 1310 pkt.

Dane makroekonomiczne z najważniejszych gospodarek wyraźnie nie napawały optymizmem - dowiedzieliśmy się, że w USA szybciej od oczekiwań rosną ceny importu i eksportu (o 2,7 i 1,5 proc. r/r, ekonomiści prognozowali inflację na poziomie 2,2 proc. i 0,9 proc. r/r), a w Niemczech mocno spadł indeks nastroju inwestorów ZEW (z 14 do 7 pkt., oczekiwano 12 pkt).

Łukasz Wróbel

Dowiedz się więcej na temat: Goldman Sachs | Wall Street | Ale | W.E. | 'Wtorek'

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »