Reklama

Greckie deja vu

Dzisiejsza sesja bardzo przypominała tę sprzed tygodnia. Wówczas inwestorzy przestraszyli się wizji referendum w Grecji, a dzisiaj musieli zareagować na jego niekorzystny wynik. Podobnie jak tydzień temu początkowa reakcja była negatywna, ale później zniżki były redukowane, co ostatecznie doprowadziło do kosmetycznych zmian jak na czarne scenariusze, które utożsamiane były wcześniej z rosnącym prawdopodobieństwem "Grexitu".

W niedzielnym referendum większość Greków odrzuciło propozycje wierzycieli i tym samym dało wotum zaufania swojemu rządowi. Nie spełniły się więc ciche życzenia Berlina, że premier Cipras referendum przegra i będzie musiał pożegnać się ze swoim stanowiskiem. Wcześniejsze sondaże dość znacznie pomyliły się, gdyż wskazywały na niewielkie, ale jednak zwycięstwo opcji na "tak".

Reklama

Jeszcze większą porażkę zaliczyli bukmacherzy, którzy wcześniej dość pewnie wskazywali na zwycięstwo "proeuropejskiego" wariantu. Forma opozycji Greków dla dalszej polityki zacieśniania pasa w opinii większości ośrodków analitycznych wyraźnie zwiększyła prawdopodobieństwo wyjścia kraju ze strefy euro, które przekroczyło już 50 proc. i tym samym "Grexit" stał się nowym "scenariuszem bazowym". Oczywiście negocjacje będą dalej trwały i zaczną się już jutro, ale przy nadal zamkniętych bankach i możliwości odcięcia ich od finansowania z EBC, gdyby 20 lipca Ateny nie spłaciły kwoty należnej Europejskiemu Bankowi Centralnemu.

Początkowa reakcja na te wydarzenia była negatywną, ale szybko popyt zabrał się do pracy i indeksy na GPW oraz w Europie podniosły się z dzienny minimów ustanowionych o poranku. Bardzo to przypominało notowania z minionego poniedziałku, kiedy schemat handlu był ten sam, zresztą również kwotowania na rynku walutowym podążały ścieżką wyrysowaną tydzień temu. Były oczywiście różnice i w przypadku giełdowego parkietu oznaczały one mniejszą aktywność i zmienność w dniu dzisiejszym niż podczas minionego poniedziałku.

Obroty na GPW nie przekroczyły nawet 500 mln zł, co oznacza że poważnej podaży czy popytu na rynku nie było. Podobnie początkowy spadek indeksu WIG20 o 1,2 proc. był mniejszy niż zniżki obserwowane przed tygodniem. Samo zakończenie notowań było już prawie neutralne i w połączeniu z niską aktywnością oznaczało, że inwestorzy coraz mniej przejmują się Grecją bądź wciąż wierzą w rychłe porozumienie na linii Bruksela - Ateny.

Łukasz Bugaj

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | Ale | była

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »