Reklama

Huśtawka nastrojów przed unijnym szczytem

Pierwszą część środowej sesji można by uznać za najbardziej spokojną od wielu tygodni. Ale spokój był tylko pozorny i po południu znów zrobiło się nerwowo.

W środę przez większą część dnia handel na giełdach toczył się zwolnionym tempie, czego najlepszym dowodem były bardzo niskie obroty. Inwestorów paraliżowały niepewność i niepokój, związane z oczekiwaniem na rezultaty wieczornego szczytu przywódców Unii Europejskiej. Zmiany wartości indeksów nie przekraczały w większości przypadków kilku dziesiątych procent. Żadna ze stron rynku nie zyskiwała wyraźnej przewagi. Wyjątkiem była giełda moskiewska, której wskaźnik wczesnym popołudniem szedł w górę o ponad 3 proc. W Atenach zwyżka sięgała ponad 1,5 proc.

Reklama

Sesja na warszawskiej giełdzie rozpoczęła się od niewielkiego spadku indeksów. WIG20 na otwarciu tracił niecałe 0,3 proc. Do południa konsekwentnie szedł w górę, choć ruch ten zakłócany był kontrami podaży. Zakres zmian był jednak bardzo niewielki i nie przekraczał 20 punktów. Wskaźnik poruszał się między 2338 a 2358 punktów. Popołudniowy wyskok o kolejnych kilka punktów obrazu rynku nie zmienił. W najlepszym momencie wskaźnik naszych największych spółek dotarł do 2370 punktów, zyskując 0,9 proc.

Tę niewielką zwyżkę zawdzięczał on w dużym stopniu rosnącym po ponad 2 proc. notowaniom akcji KGHM , BRE i PKO. O aktywności inwestorów najlepiej świadczą obroty, których wartość na dwie godziny przed końcem handlu ledwie przekroczyła 400 mln zł.

Na głównych giełdach europejskich sytuacja była bardzo podobna, jak w Warszawie. Indeks we Frankfurcie przez cztery pierwsze godziny nie oddalał się od poziomu wtorkowego zamknięcia o więcej niż kilkanaście punktów. Wczesnym popołudniem nastroje się zdecydowanie poprawiły. DAX i CAC40 mocniej ruszyły w górę, zyskując po prawie 1,5 proc. Powodem tej zmiany mogły być niewiele odbiegające od oczekiwań dane zza oceanu.

Zamówienie na dobra trwałego użytku zmniejszyły się we wrześniu o 0,8 proc., a oczekiwano ich spadku o 0,7 proc. Bez uwzględnienia środków transportu wzrosły o 1,7 proc. Inwestorzy pozytywnie zinterpretowali udzielenie kanclerz Angeli Merkel przez Bundestag mandatu do rozmów w sprawie zwiększenia możliwości Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej i innych rozwiązań, mających być przedmiotem środowego szczytu unijnych państw.

Zastrzeżono jednocześnie, że udział Niemiec w funduszu nie zostanie zwiększony ponad dotychczasową kwotę 211 mld euro i nie będzie finansowany przez Europejski Bank Centralny. Nie było też zgody na zobowiązanie EBC do kupowania obligacji zadłużonych państw. Entuzjazm trwał jednak krótko, do momentu, gdy pojawiła się informacja, że rozmowy między Unią Europejską a bankami w sprawie ich udziału w restrukturyzacji greckiego zadłużenia znalazły się w impasie. Indeksy na głównych parkietach znów znalazły się pod kreską.

WIG20 stracił ostatecznie 0,4 proc., WIG spadł o 0,31 proc., mWIG40 o 0,12 proc., a sWIG80 wzrósł o 0,12 proc. Obroty wyniosły 1,1 mld zł.

Roman Przasnyski

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Dowiedz się więcej na temat: huśtawka nastrojów | giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »