Reklama

Inwestorzy czekają na dane

Wczoraj giełdy na Wall Street odnotowały skromne wzrosty. Pierwsza część sesji zapowiadał bardziej pozytywne zakończenie, jednak w końcówce notowań indeksy podążyły w kierunku poziomów poprzedniego zamknięcia.

Ostatecznie Dow Jones wzrósł jedynie o 0,02%, S&P 500 o 0,23%, a technologiczny Nasdaq zyskał 0,32%. Najgorzej spośród spółek wchodzących w skład indeksu Dow Jones zaprezentowały się walory Microsoft (-1,93%), Bank of America (-1,5%) oraz Intel (-0,83%). Uwagę inwestorów przyciągnęło wczorajsze wystąpienie szefa Rezerwy Federalnej w Kansas. Stwierdził on, że Fed nie powinien gwarantować rynkom utrzymania stóp procentowych na niskim poziomie przez dłuższy okres czasu.

Dodał również, że proces zacieśniania polityki monetarnej powinien zostać rozpoczęty "lepiej wcześniej niż później". Indeksowi S&P 500 nie udało się trwale pokonać poziomu 1120 pkt, co pokazuje, że jest to dość istotny opór mogący na pewien czas zatrzymać dalsze wzrosty. Dziś początek publikacji danych z amerykańskiego rynku pracy tj. Raporty ADP oraz Challengera. W przypadku tego pierwszego oczekuje się, że zatrudnienie w prywatnym sektorze pozarolniczym spadło w lutym o 20 tys.

Reklama

Na dzisiejszej sesji azjatyckiej obserwować można było wzrosty. Nastroje wśród inwestorów z tego regionu wspierane są przez nadzieje, że Grecji uda się uzyskać pomoc finansową ze strony państw strefy euro. Póki co brak jest jednak jakichkolwiek konkretnych decyzji, z tego też względu ewentualne rozczarowanie w tej kwestii przełożyć może się na głębszą zniżkę indeksów. Tokijski indeks Nikkei zyskał wczoraj 0,31%, pomimo negatywnego wpływu lekko tracących na wartości spółek eksporterów pod wpływem umacniającego się względem dolara jena.

Dzisiejszą sesję giełdy europejskie rozpoczęły w większości od spadków. Najsłabiej radzą sobie banki oraz spółki energetyczne. Widać, że przed istotnymi publikacjami danych makro inwestorzy wciąż pozostają ostrożni. Dziś oprócz danych z amerykańskiego rynku pracy poznamy także odczyt indeksu ISM dla sektora usług. Wskaźnik ten ciągle balansuje nieznacznie powyżej granicy 50 pkt, oddzielającej ekspansję od recesji w danym sektorze. Z tego też względu prawdopodobieństwo negatywne wyniku cały czas jest znaczne.

Michał Fronc

Dowiedz się więcej na temat: deta | wzrosty | Michał Czekaj | jones | Dana | inwestorzy | danie | giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »