Reklama

Jaka pierwsza sesja nowego roku, taki cały rok

Gdyby taka zasada miała zastosowanie na rynkach inwestorzy nie mieliby na co narzekać, bo na pierwsza sesja 2012r. na GPW przyniosła wyraźny wzrost cen akcji.

Sesja podczas, której nie działają wszystkie liczące się w centra finansowe począwszy od Tokio, przez Londyn i Zurych, a na nowojorskim Wall Street kończąc, nie może być wiarygodnym sygnałem prognostykiem na najbliższą przyszłość z prostego względu - zdecydowana większość zawieranych w takich warunkach transakcji to niewiele znaczący szum informacyjny. Posiadacze akcji oczywiście nie mogą mieć nic przeciwko takiemu szumowi, jaki obserwowaliśmy w poniedziałek, bo ok. godz. 15.30 niemiecki DAX rósł o 2,4 proc., a WIG20 zyskiwał na wartości ok. 2 proc.

Reklama

Zarówno pesymiści, jak i optymiści mogli podczas pierwszej w tym roku sesji odnaleźć wśród bieżących informacji argumenty potwierdzające ich punkt widzenia. Jedynymi zaplanowanymi na poniedziałek publikacjami makroekonomicznymi były odczyty indeksów PMI w sektorze przemysłowym. O ile Chiny pozytywnie zaskoczyły ekonomistów poprawą nastrojów tamtejszych przedsiębiorców - wskaźnik PMI powrócił powyżej poziomu 50 pkt. z najniższego poziomu od kilku lat, to dane ze strefy euro i Polski pozostają w obszarze zapowiadającym spowolnienie produkcji. W Polsce wskaźnik PMI dla przemysłu spadł do 48,8 pkt. z poziomu 49,5 pkt w listopadzie (oczekiwano odbicia do 49,9 pkt)., a w strefie euro osiągnął poziom 46,9 pkt.

Trudne do jednoznacznej interpretacji informacje napływały w poniedziałek z różnych rynków. Coraz mniejszą aktywność Europejskiego Banku Centralnego na wtórnym rynku obligacji skarbowych (ok. 560 mln EUR w ubiegłym tygodniu i zaledwie 19 mln EUR tydzień wcześniej), w połączeniu z niezłymi wynikami ostatnich emisji włoskich papierów na rynku pierwotnym można interpretować jako oznaki powrotu normalności rynku obligacji. Podobnie, dobrym sygnałem był silny spadek oprocentowania lokat na europejskim rynku międzybankowym. W poniedziałek trzymiesięczny EURIBOR, czyli stawka po której w strefie euro banki pożyczają sobie nawzajem kapitał na okres jednego kwartału, spadł do 1,343 proc. z 1,356 proc. Jeśli ta tendencja utrzymałaby się przynajmniej do połowy stycznia, a dodatkowo zmniejszyłaby się wartość środków zdeponowanych przez banki komercyjne na depozytach w EBC, można obronić tezę, że obserwowany pod koniec 2011 r. odwrót od ryzyka w dużej mierze wynikał z faktu, że w świąteczno-noworoczny okres na rynkach finansowych to z reguły bezwietrzny czas, który jakoś trzeba przeczekać.

Z drugiej strony, nie można ignorować takich niepokojących sygnałów, które mogą obudzić wyobraźnię inwestorów w dalszej części tygodnia, jak domaganie się głębszych reform w Grecji przez MFW i Komisję Europejską czy wzrost ryzyka geopolitycznego na bliskim wschodzie po kolejnym manifeście siły militarnej przez Iran stający przed widmem nowych sankcji międzynarodowych. Całkiem możliwe, że 2012 r. będzie taki jak pierwsza tegoroczna sesja, ale nie jeśli chodzi o kierunek i siłę ruchu indeksów. W obliczu przeplatających się ze sobą wiadomości o różnej wadze trudno będzie postawić jednoznaczną diagnozę sytuacji i stwierdzić, czy najgorsze już minęło.

Łukasz Wróbel

Pobierz: program do rozliczeń

PIT

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »