Reklama

Katastrofa na rynku ropy!

Świat z niepokojem patrzy na rynek ropy. Cena gatunku Brent rosła w nocy polskiego czasu nawet o 20 proc. Wszystko za sprawą wydarzeń w Arabii Saudyjskiej, gdzie w sobotę dziesięć dronów rozpoczęło atak na należący do Saudi Aramco zakład Abqaiq i na pole naftowe Khurais, drugie co do wielkości w kraju. W reakcji na te wydarzenia Amerykanie uwalniają zapasy ropy.

Atak wywołał pożary w rafinerii Abqaiq, która w minionym roku przerobiła około połowy ropy wydobywanej w całym kraju. Saudyjskie ministerstwo energii informowało, że wstrzymana została tym samym produkcja 5,7 mln baryłek ropy dziennie, co stanowi 5 proc. globalnej podaży surowca.

Na rynkach szaleństwo

Tuż po otwarciu rynków ceny gwałtownie skoczyły do góry, Ropa Brent podrożała o 20 proc. czyli 12 dolarów do 71,95 dol. za baryłkę . Tymczasem w piątek na zamknięciu notowań kosztowała 60,16 dolarów za baryłkę. Ropa WTI podrożała natomiast o 16 proc., do 63,64 dol.

Około 7 polskiego czasu baryłka Brent drożała o 9,9 proc. (kosztowała 66,19 dol.), a WTI o 8,7 proc. (płacono za nią 59,61 dol.).

Reklama

Jak sytuacja będzie rozwijać się dalej? Wszystko zależy od tego, kiedy wznowiona zostanie pełna produkcja w Saudi Aramco. Saudyjczycy twierdzą, że do poniedziałku uruchomią jedną trzecią normalnej produkcji. Eksperci oceniają jednak, że pełne przywrócenie mocy zajmie tygodnie.

Biorąc pod uwagę skalę problemu, prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zezwolił na uwolnienie zapasów ropy ze strategicznej rezerwy USA.

Arabia Saudyjska zapewne będzie dążyła do tego, by eksport ucierpiał w jak najmniejszym stopniu, wykorzystując zgromadzone zapasy. Utrzymuje je w zbiornikach na terenie kraju, ale też w Egipcie, Japonii i Holandii. Jednak zapasy te spadły w ostatnich latach do poziomów niespotykanych od 2008 roku. Od szczytu w 2016 roku zmniejszyły się o sto kilkadziesiąt milionów baryłek, do poniżej 190 mln baryłek.

Inni producenci zwiększą moce

Inni członkowie OPEC oraz kraje stowarzyszone, jeszcze niedawno zachęcane do przestrzegania ograniczeń produkcji uzgodnionych na grudniowym posiedzeniu kartelu, teraz będą zapewne zwiększać moce, by wypełnić lukę rynkową. Mowa o Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Kuwejcie czy Iraku.

Sprawdź bieżące notowania ropy na stronach Biznes INTERIA.PL

Sporo wolnych mocy jest w Iranie, ale tu restrykcje wprowadzone przez Stany Zjednoczone zostaną utrzymane ze względu na wsparcie Iranu dla rebeliantów z ruchu Houthi w Jemenie, którzy przyznali się do ataku na Abqaiq.

O tym, że za atakami stoją bojownicy Huti, poinformował rzecznik szyickiego ugrupowania, Yahia Sarie. Ostrzegł, że ataki będą groźniejsze, jeśli będzie kontynuowana wojna w Jemenie. Ale są też podejrzenia, że winnymi ataków były bojówki szyickie w Iraku.

W 2011 roku na skutek rozruchów społecznych w Jemenie odsunięty został od władzy prezydent Ali Abd Allah Salaha znany z dyktatorskich rządów. W wyniku tych wydarzeń w kraju nasilił się chaos. Konflikt zaognił się, gdy w marcu 2015 roku interwencję w Jemenie rozpoczęła Arabia Saudyjska. Przewodzi ona międzynarodowej koalicji krajów walczącej z wspieranymi przez Iran Huti. Koalicja chce przywrócenia do władzy prezydenta Abd ar-Raba Mansura al-Hadiego, któremu podlega tylko południowa część kraju. Północ i zachód kontrolują Huti.

Iran na cenzurowanym

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo obwinił wprost Iran, mówiąc, że kraj ten rozpoczął bezprecedensowy atak na globalne dostawy energii. Wzywał wszystkie kraje do publicznego, jednoznacznego potępienia ataków Iranu. Zapewnił jednocześnie, że USA będą współpracować ze swoimi sojusznikami w celu zaopatrzenia rynków energii. Iran odrzuca oskarżenia, zarzucając Stanom Zjednoczonym kłamstwo.

Kryzys będzie okazją do przetestowania systemów krajów zużywających ropę. Bo i one są zobowiązane do utrzymywania 90-dniowych zapasów surowca.

Bez względu na wszystko, zapowiadany wzrost cen ropy odczują zarówno koncerny kupujące surowiec do przerobu, jak i kierowcy. Wzrost cen ropy będzie musiał przełożyć się na ceny paliw. Jak bardzo? Wszystko zależy od tego, jak szybko przywrócone zostaną moce uszkodzonych instalacji. Pytanie też, czy ataki się nie powtórzą.

Monika Borkowska

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »