Reklama

Kolejny pokaz siły GPW

Dzisiejsza sesja zapowiadała się spokojnie. Kalendarium pozostawało puste, a z Londynu z powodu święta nie miały napływać żadne zlecenia. Ponadto z góry było wiadomo, że w Europie trudno będzie o udaną sesję z uwagi na znaczne umocnienie euro. Naszemu rynkowi jednak nic nie przeszkodziło w kontynuacji dobrej passy z minionego tygodnia.

Początek sesji był spokojny i już w tym zachowaniu widoczna była silniejsza postawa naszego rynku. Na głównych parkietach Eurolandu dominowały bowiem spadki. Wywołane one zostały piątkowym wyraźnym umocnieniem euro, co było pokłosiem wystąpień bankierów centralnych na sympozjum w Jackson Hole. Najpierw Janet Yellen nie odniosła się do możliwości podwyżki stóp w grudniu, a później Mario Draghi nie wspomniał nic o negatywnych skutkach mocniejszego euro. Obaj bankierzy w ogóle nie odnieśli się do polityki monetarnej, ale skupili się na obronie regulacji zaimplementowanych po globalnych kryzysie, a szef EBC dodatkowo przestrzegał przed groźnymi skutkami protekcjonizmu.

Reklama

W przypadku polskiego rynku silne euro nie wywołuje tak negatywnych konsekwencji, a działać może nawet stymulująco, gdyż słabszy dolar powoduje większe napływy kapitału do funduszy inwestujących na rynkach wschodzących, czyli również na GPW. Dzisiaj jednak z powodu święta z Londynu nie napływały żadne zlecenia. Być może właśnie dlatego wzrosty skoncentrowały się popołudniowej fazie handlu, kiedy do gry wszedł kapitał amerykański. On nie wydawał się specjalnie zaniepokojony spustoszeniem jakie wywołał huragan 'Harvey' w stanie Texas. Zniszczenia działały wręcz stymulująco na krajowe spółki paliwowe, dla których trudności amerykańskich odpowiedników można odczytywać pozytywnie.

Pomagały też wyniki podane przez PKO BP, które wypadły solidnie i lekko powyżej oczekiwań. Sama sesja wyglądała nieco na powtórkę pamiętnych notowań z minionego czwartku. Ponownie zyskały prawie wszystkie spółki z indeksu WIG20 i przekroczona została kolejna psychologiczna bariera na poziomie 2500 pkt. Obroty może nie były duże, ale pokaźne, jak na dzień ze świętem w Londynie w tle. Niestety nadal do tego trendu nie dołączyły się małe i średnie spółki, które pozostają wyraźnie słabsze. W dłuższym okresie taka sytuacja nie jest dobra i nie utrzyma się. Albo więc rynek szeroki dołączy do dobrej passy będącej udziałem dużych spółek, bądź kapitał zagraniczny równie szybko opuści nasz parkiet, jak na nim zawitał.

Łukasz Bugaj

Dowiedz się więcej na temat: giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »