Reklama

Końcówka zdecydowanie dla popytu

Poniedziałkowe otwarcie wypadło ponad kreską, w rejonie intradayowego węzła fibo: 1807-1811 pkt. Strefa pełniła w piątek rolę lokalnego oporu technicznego, z pokonaniem którego popyt miał wyraźny problem.

To proste wydawałoby się wyzwanie udało się zrealizować dopiero wczoraj, choć wykreowany przez kupujących ruch odreagowujący bardzo szybko wytracił jednak swój impet. Ostatecznie seria wrześniowa powróciła do klastra: 1807-1811 pkt i dopiero kolejna akcja zainicjowana przez kupujących przybrała nieco bardziej ofensywny charakter. Kontrakty dotarły bowiem do lokalnej zapory podażowej: 1826-1829 pkt, zbudowanej w oparciu o zniesienie 38.2% (wykres w skali 60 minutowej). 

Reklama

Strefa okazała się nieprzypadkowym rejonem cenowym. Podaż uaktywniła się tutaj, ale próbę przejęcia inicjatywy przez sprzedających trudno uznać za udaną. Rynek wszedł jedynie w fazę niewielkich oscylacji, tak więc można to podsumować krótkim stwierdzeniem,  że po przetestowaniu węzła: 1826-1829 pkt na FW20U2020 zaczął po prostu rozwijać się ruch boczny.  
Po godzinie 14.00 mieliśmy jednak do czynienia z wyraźnym wzrostem presji podażowej, w wyniku czego perspektywa kontynuacji tendencji wzrostowej stawała się coraz bardziej odległa. Co istotne, ruch wykreowany przez podaż bardzo szybko wytracił swój impet. Nastąpiło to w rejonie znanej nam już strefy: 1807-1811 pkt, po czym już do końca poniedziałkowych notować warunki na rynku dyktował obóz byków. Jak wynika z załączonej grafiki, znalazło to swoje odzwierciedlenie w postaci powrotu kontraktów w okolicę naruszonej nie tak dawno zapory podażowej fibo: 1842-1853 pkt.  

Sesja miała zatem ciekawy przebieg, charakteryzujący się licznymi zwrotami akcji. Niemniej, to popyt wytyczał głównie kierunek gry, choć z punktu widzenia techniki do przełomu na pewno nie doszło. Tak jak nadmieniałem w ostatnich opracowaniach (również piątkowym materiale wideo), dopiero w przypadku trwałego wybicia strefy: 1842-1853 pkt (z uwzględnieniem zamknięcia) można by mówić o dość perspektywicznym sygnale technicznym faworyzującym w coraz większym stopniu kupujących.  
Na razie pozostajemy jednak w układzie bocznym, a pojawiające się ostatnio przeciwstawne ruchy cenowe są tego jawnym dowodem. Zresztą nawet wczoraj rynek cechował się sporą niestabilnością, tak charakterystyczną właśnie dla trendów bocznych. W obecnej sytuacji, jeśli chodzi o potencjalnie istotne i przerywające ten stan rzeczy wskazania techniczne, za wiarygodną sekwencję wydarzeń należałoby zatem uznać pokonanie strefy: 1842-1853 pkt. 

Z kolei adekwatnym sygnałem słabości byłoby sforsowanie bardzo charakterystycznego klastra popytowego: 1757-1762 pkt, posiadającego dodatkowe wzmocnienie w postaci wewnętrznej linii trendu. O tej kwestii szczegółowo pisałem we wczorajszym komentarzu porannym.  
Komentarz Paweł Danielewicz Analityk Techniczny, Makler  Santander Biuro Maklerskie

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | rynki finansowe i walutowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »