Reklama

Koniec korekty na rynku platyny?

Początek tygodnia okazał się bardzo łaskawy dla rynków surowcowych. Platyna wzrosła po zeszłotygodniowych spadkach i jej cena wynosi obecnie 1538 dolarów. Jest to spowodowane poprawą ogólnego sentymentu na rynkach kapitałowych, wzrostem indeksów giełdowych oraz lekkim osłabieniem się amerykańskiego dolara.

Dodatkowo, informacje z Południowej Afryki - największego producenta platyny wskazują na to, że tegoroczne zyski z tej produkcji będą wyższe niż wcześniej oczekiwano. Co więcej, odkąd inwestorzy zaczynają dostrzegać coraz więcej problemów zarówno w amerykańskiej gospodarce jak i w europejskiej, ich uwaga na nowo kieruje się w stronę rynków surowcowych. Szczególnie kruszce uznawane są jako dobra alternatywa w sytuacji zagrożenia inflacją.

Technicznie, po chwilowej korekcie nastąpiło odbicie i wzrost ceny platyny, za którą trzeba było płacić nawet 1539 dolarów. Gdyby miał nastąpić powrót do trendu wzrostowego, to pierwszym celem będzie ostatni szczyt i poziom 1633 dolarów. Wsparciem pozostaje pomocnicza linia trendu, która obecnie przebiega w okolicach 1440 dolarów. Dopiero jej pokonanie będzie sygnałem do dalszych spadków.

Obecny tydzień będzie pod wpływem piątkowych danych ze Stanów Zjednoczonych, kiedy to opublikowana zostanie zmiana zatrudnienia w sektorze pozarolniczym. Po raz pierwszy od początku 2008 roku oczekuje się dodatniego odczytu, który byłby sygnałem końca pewnej tendencji. Do tej pory co miesiąc miejsc pracy ubywało w największej gospodarce świata, więc wynik dodatni byłby bardzo pozytywnym sygnałem.

Anna Lachowiecka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »