Reklama

Koniec tygodnia końcem wzrostów

Wczoraj wspominałem, że optymizm po posiedzeniu FOMC może nie potrwać zbyt długo, szczególnie że rynek ma tendencję do zbytniego przereagowywanie dobrych informacji, a pojawienie się tych złych szybko sprowadza inwestorów na ziemię.

Powrót minorowych nastrojów na finiszu tygodnia zapowiada choćby już wczorajsza sesja w Stanach Zjednoczonych. Główne indeksy nowojorskiej giełdy kończyły dzień pod kreską. Indeks Dowa zniżkował o 0,17 proc., ciągle zmagając się z poziomem ostatnich oporów usytuowanych na granicy 12 772 pkt. Przecena również miała miejsce w notowaniach S&P500, który stracił wczoraj blisko 0,6 proc. Dzisiejsza sesja to w zasadzie wielka niewiadoma. Z jednej strony, opublikowane już po dzwonku, zaskakujące bardzo dobre wyniki finansowe m.in. największej na świecie sieci kawiarni Sturbucks, która poprawiła zyski w I kwartale roku obrotowego 2011/2012 o 10 proc., mogą wesprzeć skłonność graczy do zakupów, z drugiej strony chęć tradycyjnej realizacji zysków może doprowadzić do kolejnej przeceny na indeksach w USA. Dodatkowo wczorajsze spadki wydają się być, przynajmniej po części pochodna słabszych od prognoz odczytów danych makroekonomicznych, opublikowanych chwilę po pierwszym dzwonku na Wall Street. Dziś czeka nas kolejna porcja kwartalnych wyników finansowych spółek takich jak: Samsung Electronics, Chevron czy też Ford Motor oraz wstępne szacunki zaanualizowanej dynamiki PKB (konsensus 3 proc.). Przed tym jak w USA przewagę osiągnęły niedźwiedzie, w Europie przeważały w ciągu dnia byki. Główne indeksy europejskich giełd wyraźnie zyskiwały. Ostatecznie kończąc wzrostami rzędu 1 - 2 proc. Prym na Starym Kontynencie wiódł wczoraj indeks 20 największych spółek notowanych na GPW, zyskując ponad 2,3 proc. Jest to jednocześnie najwyższy wzrost od końca listopada 2011 r. Udało się także wybić istotny poziom wyznaczony przez linię 38,2 proc. spadków z sierpnia i września 2011 r. Głównym czynnikiem mającym wpływ na tak silny wzrost miała zapewne informacja agencji Fitch o możliwym podniesieniu ratingu Polski jeszcze w 2012 r. Z kolei dziś wielce prawdopodobna jest korekta ostatnich wzrostów i powrót ponownie poniżej poziomu 2300 pkt. Korekta powinna także dotyczyć reszty europejskich indeksów. Na co wskazują, chwilę przed otwarciem handlu, notowania kontraktów terminowych, które wykazują spadki oscylujące w granicy 0,4 - 0,5 proc. Rynki są obecnie za bardzo wykupione, a optymizm graczy stoi w kontrze do ciągle aktualnych zagrożeń dla gospodarek strefy euro. Szczególnie, że dziś czeka nas kolejny dzień rozmów Greków z przedstawicielami IIF (prawdopodobnie ponownie pozostawieni zostaniemy bez konkretów) oraz aukcja 6 i 11 miesięcznych włoskich bonów. W perspektywie krótkoterminowej szczególnie to drugie wydarzenie wydaje się ciekawe, gdyż ostatnio rynek włoskiego długu odżywa, a rentowności dziesięcioletnich włoskich papierów dłużnych spadły wczoraj poniżej granicy 6 proc. (pierwszy raz udało się zejść tak nisko, po ówczesnym przekroczeniu poziomu 7 proc.).

Reklama

Mariusz Zielonka

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | wzrosty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »