Reklama

Kontynuacja silnej wyprzedaży

Na wstępie warto zwrócić uwagę, że przebieg środowej sesji wniósł wiele nowych elementów, które wpłynęły na pogorszenie wizerunku technicznego wykresu.

Reklama

W pierwszej kolejności popyt po raz kolejny nie poradził sobie ze sforsowaniem pojedynczego zniesienia 38.2 proc. (poziom 2385 pkt). Ta okoliczność w pełni korespondowała z wydarzeniami z poniedziałku i wtorku (również lokalne punkty zwrotny wypadały w okolicy wymienionego pułapu). W środę jednak podaż w zdecydowanie bardziej ofensywny sposób zaczęła dyktować warunki gry. Nie tylko bowiem seria marcowa powróciła do respektowanego w ostatnim okresie węzła popytowego: 2359-2363 pkt (czyli również dolnego ograniczenia konsolidacji), ale ostatecznie wymieniony zakres został z łatwością sforsowany.

Reklama

To z kolei stało się wyraźnym źródłem inspiracji dla sprzedających i znalazło swoje odzwierciedlenie w postaci kolejnej, silnej podfali spadkowej (ponownie wykazywaliśmy się również relatywną słabością względem rynków bazowych). Kontrakty znalazły się zatem w rejonie następnego zgrupowania zniesień: 2329-2334 pkt. Wcześniej doszło jednak do próby wybicia strefy: 2359-2363 pkt, która zaczęła na wykresie pełnić rolę lokalnego oporu. Te działania nie zakończyły się sukcesem i podobną uwagę można także sformułować w kontekście porannej fazy wczorajszego handlu. Zasada zmiany biegunów zamanifestowała się tutaj wręcz książkowo, co bez wątpienia przemawiało na korzyść niedźwiedzi. Nowe minima cenowe ruchu kontrującego nie powinny zatem stanowić dużego zaskoczenia.

W popołudniowej i końcowej fazie notowań podaż cały czas posiadała wyraźną przewagę, choć seria marcowa utrzymywała się przez moment ponad węzłem fibo: 2329-2334 pkt. Ostatecznie doszło do naruszenia tej strefy, co w jednoznaczny sposób potwierdzało ogromną niemoc obozu popytowego. W obecnej sytuacji dopiero ewentualny ruch powrotny ponad górne ograniczenie wymienionego zakresu mógłby (przynajmniej teoretycznie) stać się bodźcem inspirującym popyt do wywierania większej presji. Jeśli chodzi jednak o zapory podażowe, to kluczową rolę pełni bez wątpienia znany nam już dobrze klaster cenowy fibo: 2359-2363 pkt (w tej chwili grupuje się tutaj także zniesienie 38.2 proc. całego ruchu spadkowego).

Najbliższym wsparciem pozostaje natomiast pułap cenowy 2308 pkt (zniesienie 61.8 proc.), choć decydujące znaczenie w nieco szerszym horyzoncie czasowym posiada według mnie węzeł: 2293-2296 pkt. Z punktu widzenia techniki i metod konstruowania klastrów fibo mamy tutaj do czynienia z bardzo charakterystycznym obszarem cenowym, wyznaczonym na bazie 38.2 proc. całej fali wzrostowej, zapoczątkowanej w czerwcu 2018 roku. Ponadto jest to także przykład zastosowania symetrii jako elementu uwiarygadniającego potencjalnie istotną zaporę popytową.

Komentarz stanowi fragment opracowania "Analiza Futures - Przed Otwarciem"

Paweł Danielewicz

Dowiedz się więcej na temat: kontrakty terminowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »