Reklama

Łapanie dołka

Po dwóch dniach mocnego reagowania na powrót obaw o globalną wojnę celną i osłabienie złotego GPW dojrzała do korekty. WIG20, wspierany lepszym od obaw zakończeniem wtorkowego handlu na Wall Street i oczekiwaną zwyżką w Europie, zaczął dzień o godziny szybkiej zwyżki, która podniosła wartość indeksu o ponad 2 procent.

W efekcie już po pierwszych sześćdziesięciu minutach wykres indeksu znalazł się w rejonie 2165 pkt., co równało się z odrobieniem całości wczorajszych strat. Wadą ruchu była wielkość obrotu, która wskazywała na pojawienie się w grze inwestorów łapiących dołek i ledwie odsunięcie się podaży na wyższe poziomy. Kolejne godziny zdominowała mniej lub bardziej stabilna i senna konsolidacja, która znalazła wyczerpanie w finałowej godzinie rozdania. Skromny impuls spadkowy z Wall Street powiększył dystans z jakim GPW operowała dziś wobec umiarowych wzrostów na rynkach bazowych i w finale zredukowała dzienną zwyżkę WIG20 do 1,6 procent.

Reklama

Sesja zakończyła się skromnym na tle wyniku procentowego obrotem, który w WIG20 wyniósł ledwie 547 mln złotych. Warto odnotować próbę wyrwania się rynku z zależności od kondycji złotego, który stale nie pomagał bykom. Zmienna walutowa była najważniejszym elementem ostatniej przeceny i wyczerpania korekcyjnego wzrostu, jaki pojawił się na GPW w pierwszej połowie czerwca. Rozdanie ma jeszcze jeden pozytywny element, którym jest osłabienie wczorajszego sygnały przekroczenia przez WIG20 progu bessy, gdy indeks znalazł się przeszło 20 procent niżej od szczytu w rejonie 2650 pkt. Powrót nad poziom, który stanowi granicę pomiędzy bessą i korektą sprzyja szukaniu swojej szansy przez graczy zachęconych głębokością przeceny i liczących na wyczerpanie spadków po 20-procentowym cofnięciu.

Stale warto jednak podchodzić z szacunkiem do korelacji WIG20 z kondycją złotego. W ostatnich tygodniach niemal każda próba umocnienia WIG20 i wyczerpania przeceny rozbijała się właśnie o relację złotego z dolarem i pierwsze dwie sesje tygodnia brutalnie przypomniały o zależności warszawskich blue chipów od słabości złotego.

Adam Stańczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »