Reklama

Lekki optymizm na rynkach

Giełdy na Dalekim Wschodzie, Australii i Nowej Zelandii powitały środę wzrostami. W Tokio kursy akcji wzrosły w stosunku do kursów zamknięcia o ponad 2 procent. Indeks Nikkei na otwarciu podniósł się do poziomu 184,15 punktów.

Połudiowokoreański indeks KOSPI zyskał na otwarciu o 4,22 procent, W Hong-Kongu indeks Hang Seng wzrósł o 3,7 procent, a giełda w Szanghaju zanotowała wzrost cen o 1,44 procent. . W Sydney ceny akcji wzrosły o 3 procent, a indeks S&P/ASX - do 4100 punktów. Z kolei nowozelandzki indeks NZX50 zyskał na otwarciu 3,7 procent.

Nowojorska giełda odrobiła większość poniedziałkowych strat. Stało się to po zapowiedzi amerykańskiego banku centralnego utrzymania niskich stóp procentowych przez dwa lata. Amerykański Zarząd Rezerwy Federalnej ogłosił, że będzie utrzymywać stopy procentowe bliskie zera aż do połowy 2013 roku.

Reklama

W ten sposób chce pomóc gospodarce Stanów Zjednoczonych, która wolniej niż się spodziewano wychodzi z recesji. Wzrost gospodarczy w tym kraju wyniósł w pierwszym pół roczu zaledwie 0,8%, a bezrobocie utrzymuje się powyżej 9%.

Początkowo inwestorzy z Wall Street zareagowali niekorzystnie na decyzję Zarządu Rezerwy Federalnej i zaczęli wyprzedawać akcje. Później jednak doszli do wniosku, że utrzymanie niskich stóp procentowych przez 2 lata wraz z zapowiedzią możliwego trzeciego etapu wykup[u rządowych obligacji będzie korzystne dla gospodarki i rzucili się do zakupów. W ciągu godziny indeks Dow Jones poszybował w górę o kilkaset punktów w górę i sesja zakończyła się wynikiem +4%.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »