Reklama

Letnia hossa pod znakiem zapytania

Inwestorów nie zadowoliły obniżki stóp procentowych w Europie i Chinach. Rozczarowały także dane z amerykańskiego rynku pracy. Nie widać impulsów do letniego rajdu na giełdach.

Po mistrzowsko rozegranej przez warszawskie byki czwartkowej sesji, piątkowe notowania zaczęły się asekuracyjnie. Na otwarciu wartość indeksów niemal nie różniła się od tej z poprzedniego fixingu. Tę ostrożną postawę inwestorzy utrzymywali przez kilka godzin, czekając na dane z amerykańskiego rynku pracy. WIG20 do tego czasu nie wychylał się mocniej niż 10 punktów w jedną bądź w drugą stronę. W piątek WIG20 także zachowywał się lepiej niż indeksy w Paryżu czy Frankfurcie. Przedpołudniowa próba zepchnięcia go przez podaż poniżej 2280 punktów spotkała się ze zdecydowaną kontrą byków.

Reklama

W gronie blue chips przed południem nie było spektakularnych zmian kursów. Po niedźwiedziej stronie przodowały akcje GTC, zniżkujące o ponad 2 proc. O około 1,5 proc. w dół szły walory KGHM, a o niespełna 1 proc. spadały papiery Tauronu. Mimo czarnej polewki, jaką otrzymał Synthos wzywający do sprzedaży akcji Puław od zarządu tej ostatniej spółki, jego akcje zyskiwały ponad 2 proc. i były liderem wzrostów. Starały im się dorównać akcje TVN. Na szerokim rynku także nie było emocji. Akcje Bomi w oczekiwaniu na porozumienie z bankami zyskiwały przed południem 4 proc. Po rozwianiu nadziei na nacjonalizację niezbyt mocno traciły na wartości akcje PBG, Hydrobudowy i DSS. O około 3 proc. w górę szły walory wzbudzającego od kilku dni emocje IDM. Biorąc pod uwagę pogłoski, że akcjami biura maklerskiego zainteresowany jest Roman Karkosik, tę zwyżkę należy uznać za symboliczną. Widocznie inwestorzy uznali prasowe doniesienia za niezbyt wiarygodne. Gdy kilka dni temu fundusz kontrolowany przez tego inwestora zainwestował w akcje Anti, kurs papierów tej niewielkiej, upadającej spółki skoczył o 170 proc.

Na większości giełd europejskich przeważały spadki. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie zaczęły dzień od zniżki po 0,4-0,5 proc. Wkrótce doszlusował do nich londyński FTSE. Niewielkie wahania utrzymywały się do wczesnego popołudnia.

Kluczowe znacznie dla giełdowej koniunktury nie tylko na piątek, miały dane zza oceanu. Dodatkowy czynnik niepewności stanowił sposób ich interpretacji przez inwestorów.

Okazało się, że stopa bezrobocia nie uległa zmianie i zatrzymała się na poziomie 8,2 proc. Jednak w sektorze pozarolniczym przybyło w czerwcu jedynie 80 tys. miejsc pracy, o 10 tys. mniej niż się spodziewano. Publikacja tych danych wpłynęła na pogorszenie nastrojów na naszym kontynencie. CAC40 i DAX szły w dół po ponad 1 proc. WIG20 spadał nieco mocniej, wracając w okolice 2260 punktów, negując tym samym wcześniejsze wybicie ponad ten poziom.

Początek handlu na Wall Street przyniósł spadek indeksów o 0,7-0,9 proc. Inwestorzy sprawiali wrażenie zdezorientowanych po czwartkowych dobrych danych i piątkowych złych. Na wyjaśnienie sytuacji przyjdzie poczekać do przyszłego tygodnia.

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ

Roman Przasnyski, Open Finance

Dowiedz się więcej na temat: letnia | Letni | obniżki stóp procentowych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »