Reklama

Luka zatrzymała warszawskie byki

Wczorajszy dzień przyniósł kontynuację wzrostów cen akcji oraz niespodziewane odwrócenie w notowaniach EURUSD. Zaplanowana na dziś publikacja danych z rynku pracy może mieć spory wpływ na obydwa te rynki. Za nami posiedzenie Banku Japonii, który jednak nie zdecydował się podjąć dodatkowych działań mających na celu walkę z deflacją.

Zobacz wykres

Reklama

Wzrosty na Wall Street przez dwie kolejne sesje potwierdzają zdecydowaną zmianę sentymentu, po tym, jak pod koniec minionego tygodnia pojawiły się pierwsze sygnały kupna na amerykańskich indeksach. Wczoraj nie udało się co prawda pokonać oporu na poziomie 1103 pkt. na kontraktach na S&P500 (rynek zatrzymał psychologiczny poziom 1100 pkt.), ale nie nastąpiło też większe cofnięcie. Byki po raz kolejny wspierane były przez dane z amerykańskiej gospodarki. O ile dane z rynku budownictwa mieszkaniowego były neutralne, produkcja przemysłowa pozytywnie zaskoczyła. Wzrost o 0,9 proc. m/m (oczekiwano +0,7 proc. m/m), był siódmym z kolei, a dynamika rocznej produkcji po głębokim załamaniu na początku 2009 roku znalazła się na plusie - po raz pierwszy od marca 2008 roku. Tym samym dane potwierdzają optymistyczne sygnały dawane wcześniej przez wskaźnik ISM.

Zobacz wykres

Rozczarowani mogą być inwestorzy, którzy liczyli na większe wzrosty na GPW. Pozornie opór wynikający z luki na kontraktach na WIG20 (2279-2295) zbiegł się w czasie z dotarciem przez kontrakty na S&P500 w pobliże oporu 1103 pkt. Jednak wystarczy popatrzyć na procent odrobionych spadków aby zdemaskować słabość polskiego rynku. W USA byki odrobiły już ok. 55 proc. spadków z okresu korekty, w Japonii 45 proc., w Niemczech 38 proc., a w Warszawie zaledwie 30 proc. Nie ma wielu powodów, dla których warszawski rynek miałby zachowywać się tak słabo. Wcześniejsze wzrosty swoją dynamiką przypominały raczej rynek rozwinięty niż rozwijający się (jak Brazylia czy Chiny). "Grecki efekt" też jest mało wiarygodny, gdyż powinien odbijać się również na notowaniach waluty, tymczasem notowania złotego wyglądają tak, jakby miały za sobą co najwyżej mała realizację zysków, o której w zasadzie rynek już zapomniał. Być może zatem winę za słabe zachowanie rynku ponosi Ministerstwo Skarbu, które zaczęło wykorzystywać dobrą koniunkturę do agresywnego pozbywania się majątku i tym samym drenowało sporą ilość środków z funduszy. Tak czy inaczej, słabość GPW nie powinna być długotrwała, jeśli bykom w USA rzeczywiście uda się zakończyć korektę, zagraniczni inwestorzy powinni wykorzystać relatywnie atrakcyjne wyceny w Warszawie.

Zobacz wykres

O ile sytuacja na rynkach akcji na chwilę obecną wydaje się dość klarowna, o tyle duże niezdecydowanie mamy w notowaniach EURUSD. Para na początku tygodnia notowała odbicie razem z rynkami akcji i surowców, wyłamując się z kanału spadkowego (choć nie pokonując kluczowego oporu 1,3850). Wczoraj jednak przy nadal dobrych nastrojach nastąpiło gwałtowne odwrócenie spod poziomu 1,38 w zasadzie bez większego powodu. Media elektroniczne przypisują ten ruch publikacji minutes z ostatniego posiedzenia Fed, które ujawniły, iż kilku członków Fed zastanawiało się nad sprzedażą części posiadanych aktywów. Argument ten wydaje się jednak nietrafiony, gdyż największy ruch na parze nastąpił jeszcze na długo przed publikacją. Rzut oka na notowania kontraktów FRA potwierdza, iż umocnienie dolara nie ma związku z opublikowanymi minutes. Wzrost stawek FRA jest symboliczny i należy go przypisać udanej sesji na rynku akcji. Tym samym póki co w notowaniach pary rysuje nam się konsolidacja (z lekko zniżkową tendencją), która będzie obowiązywać do pokonania poziomów 1,3530 od dołu (wtedy celem rynku byłby 1,3417) lub 1,3850 od góry.

Zobacz wykres

Dziś kolejna dawka danych makroekonomicznych z USA. Rynek czeka przede wszystkim na dwie publikacje - pierwsze zarejestrowania bezrobotnych (14.30, konsensus 440 tys.) oraz wskaźnik aktywności w rejonie Filadelfii (16.00, konsensus 17,2 pkt.). W miniom tygodniu liczba nowych bezrobotnych niespodziewanie obniżyła się, dając rynkowi nadzieję, iż słabsze odczyty tej publikacji z początku roku nie zapowiadają zatrzymania poprawy sytuacji na rynku pracy. Dane te są jednak zmienne i stąd tak istotnym jest, aby dzisiejsza publikacja potwierdziła tę tendencję. Również wskaźnik aktywności Philadelphia Fed będzie miał rolę potwierdzającą - rynek będzie chciał zobaczyć, czy pokaże podobnie dużą poprawę aktywności jak jego odpowiednik z rejonu Nowego Jorku (skok z 15,9 do 24,9 pkt.). Dobre dane będą wprost proporcjonalnie korzystne dla notowań na rynkach akcji, jednak już reakcja EURUSD nie jest taka oczywista (zwłaszcza po wczorajszej wolcie) i może być uzależniona od bieżącej sytuacji technicznej.

Zobacz wykres

Razem z danymi z rynku pracy w USA podane będą dane o cenach producentów (konsensus +0,8 proc. m/m). Ich wpływ na rynek jest jednak ograniczony tak długo, jak oczekiwania na podwyżki stóp są pod kontrolą. O godzinie 17.00 czekają nas dane o zapasach paliw w USA (konsensus +1,6 mln baryłek ropy, +1,3 benzyny, -1,5 destylatów). W Polsce (godz. 14.00) podane będą dane odnośnie produkcji przemysłowej za styczeń. Konsensus rynkowy to 6,2 proc. R/R, nasza prognoza 6,9 proc. Większą niespodzianką mogą być dane odnośnie produkcji budowlano-montażowej, która mogła wyraźnie ucierpieć z powodu wyjątkowo dotkliwej zimy.

Przemysław Kwiecień

Główny Ekonomista

Dowiedz się więcej na temat: zatrzymanie | Akcji | zatrzymana | zatrzymacie | Zatrzymać | łuk | publikacja | USA | zatrzymane | luka | byki | Fed | luke

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »