Reklama

Malejąca podaż podnosi ceny mieszkań w USA

Początkowa część poniedziałkowych notowań pokazuje wyraźnie, że wyprzedaż ryzykownych aktywów z końca minionego tygodnia, podcięła skrzydła optymistom. Interesujące były zarówno sama skala wyprzedaży, jak również przyczyny, które ją wywołały. Zniżka szczególnie mocno dotknęła akcji, ale traciły wyraźnie też niektóre surowce, w dół poszło euro.

Przyczyn można było upatrywać w słabszych wynikach McDonald'sa, ale w poprzednich dniach rozczarowujące rezultaty poszczególnych spółek nie przekładały się na koniunkturę na całym parkiecie, a jedynie prowadziły do przeceny pojedynczych walorów. Trudno po jednej sesji wyciągać dalej idące wnioski, ale piątkowe notowania stanowią poważne ostrzeżenie, że wypadki w kolejnych dniach i tygodniach nie muszą toczyć się po myśli kupujących. A takie przekonanie wciąż na rynkach dominuje.

Reklama

Inwestorzy muszą sobie odpowiedzieć na pytanie, czy piątkowe zachowanie rynków było jedynie emocjonalną realizacją zysków po wcześniejszych zwyżkach, czy jednak stanowi zapowiedź zmiany klimatu rynkowego. Gdyby ta pierwsza teza miała być prawdziwa, to dziś rynki powinny odrobić dużą część piątkowych strat. Oznaczałoby to, że inwestorzy wyprzedaż potraktowali jako okazję do zakupów.

W tym tygodniu uwaga inwestorów nadal będzie się koncentrować na wynikach spółek za III kwartał. Sezon ich publikacji będzie trwał w USA i stopniowo zacznie przenosić się do Europy. Ze względu na słabą koniunkturę na Starym Kontynencie zwiększa to ryzyko rozczarowań. Wśród wiadomości makroekonomicznych kluczowe będą wstępne odczyty październikowych wskaźników PMI w Chinach i strefie euro . Poznamy je w środę.

HOME BROKER ZWRACA UWAGĘ:

Mocne odbicie cen akcji na poniedziałkowej sesji wskazywałoby na korekcyjny charakter przesilenia na ostatniej sesji minionego tygodnia.

Topniejąca podaż przyczynia się do wzrostu cen mieszkań na amerykańskim rynku wtórnym.

Rynki nieruchomości

Wrześniowa sprzedaż domów na amerykańskim rynku wtórnym obniżyła się nieznacznie w porównaniu z poprzednim miesiącem, kiedy to była najwyższa od 2 lat. Zniżka wyniosła 1,7 proc. W ujęciu zannualizowanym (w takiej formie podawane są te dane) nowych właścicieli znalazło 4,75 mln domów. Mediana ceny wzrosła o 11,3 proc. w ujęciu rocznym, do 183,9 tys. USD. Tak szybko ceny nie rosły od 2005 r. Jedną z przyczyn zwyżki jest topniejąca podaż. Teraz do kupienia jest 2,32 mln domów. Tak niskiej podaży we wrześniu nie było od 2002 r.

Przy bieżącej sprzedaży potrzeba 5,9 miesiąca, by upłynnić zapasy. To najmniej od marca 2006 r. Udział nieruchomości przejętych od niesolidnych dłużników w sprzedaży podniósł się z 22 proc. w sierpniu do 24 proc. Transakcje zawierane za gotówkę miały 28-proc. udział w sprzedaży. Natomiast transakcje przeprowadzane w celach inwestycyjnych odpowiadały za 18 proc. sprzedaży. W dołku koniunktury, w lipcu 2010 r., sprzedaż wynosiła 3,39 mln sztuk, a w jej szczycie było to 7,25 mln domów.

Zespół analiz

Dowiedz się więcej na temat: giełdy | Ale | W dół

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »