Reklama

Mieszane sygnały z Azji

Inwestorzy w Azji rozpoczęli tydzień w mieszanych nastrojach. Z jednej strony Bank Korei podnosi prognozę PKB na 2010 r. do 5,9 proc., z drugiej rośnie ryzyka polityczne w Japonii.

W niedzielnych wyborach do wyższej izby parlamentu w Japonii rządząca obecnie Partia Demokratyczna zdobyła znacznie mniej głosów niż oczekiwano, co niewątpliwie utrudni drugiej największej gospodarce świata przeprowadzanie trudnych reform. Premier Japonii szacował, że jego partia zdobędzie 54 miejsca, natomiast wyborcy zadecydowali o przyznaniu jej 44 mandatów, a to oznacza, że nawet po uwzględnieniu głosów koalicjanta, ekipa rządząca traci większość w wyższej izbie parlamentu. Kurs jena odzwierciedlił obawy inwestorów o naprawę finansów publicznych walczącej z deflacją Japonii i największym wśród rozwiniętych krajów zadłużeniem - jen osłabiał się w poniedziałek względem dolara i na pewno nie wynikało to z ogólnego wzrostu apetytu na ryzyko, bo w tym samym czasie dynamicznie pozbywano się euro, funtów, a na wartości tracił również złoty, co oznacza, że ryzykowne aktywa znalazły się pod presją sprzedających.

Reklama

Indeks NIKKEI spadł w poniedziałek o 0,4 proc., a w Hong Kongu, Chinach i Korei Południowej obserwowaliśmy około jednoprocentowe wzrosty. Kontrakty terminowe na amerykańskie i europejskie indeksy giełdowe sugerowały, że na początku tygodnia minimalną przewagę uzyskają inwestorzy realizujący zyski.

Poza publicznym wystąpieniem Ben’a Bernanke w Waszyngtonie nie przewidziano na dzisiaj wydarzeń, które mogłyby znacząco wpłynąć na krótkoterminowy sentyment na rynkach finansowych. Ekonomiści szacują, że w Czechach spadło bezrobocie, a PKB Wielkiej Brytanii rósł w I kw. 2010 r. w tempie 0,3 proc. kw/kw, a w ujęciu rok do roku spadł o 0,2 proc. Inwestorów śledzących sytuację na rynku surowców powinna zainteresować informacja, że koncern BP prowadzi negocjacje odnośnie sprzedaży znaczącej części aktywów (w tym m.in. złoża ropy na Alasce) za ok. 10-12 mld USD, a z nieoficjalnych źródeł wynika, że administracja Obamy dała amerykańskim podmiotom zielone światło do potencjalnego przejęcia brytyjskiej spółki, która spowodowała najpoważniejszą katastrofę ekologiczną w historii USA.

Łukasz Wróbel

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »