Reklama

Mocne, bo powtarzalnie dobre, dane z amerykańskiego rynku pracy

Wydarzeniem dnia były dziś listopadowe dane z amerykańskiego rynku pracy, najważniejszy comiesięczny raport dla inwestorów. Raport pokazał amerykańską gospodarkę w naprawdę niezłej kondycji, a reakcja rynku akcji była jednoznacznie pozytywna. Z kolei reakcja rynku długu była neutralna, co pokazuje, że rynek ten zdyskontował już w ostatnich dniach wcześniejszy termin rozpoczęcia procesu wygaszania QE niż termin marcowy.

Indeks S&P500 rozpoczął sesję kilkanaście punktów powyżej wczorajszego zamknięcia, zyskując ok. 0.9% i próbując od razu sforsować poziom 100 pkt. Ta sztuka udała się w trakcie przebiegu sesji, a ostatecznie indeks zakończył sesję na poziomie 1805 pkt, zyskując dziś 1.12%. Tym samym indeks odrobił straty z ostatnich czterech sesji. Nasdaq zyskał 0.73% i zamknął się na najwyższym poziomie w trakcie tej hossy. Dow Jones wzrósł o 1.26% i powrócił powyżej 16 tys. punktów.

Dane z rynku pracy w USA były mocne, ponieważ powtarzalnie pokazują dobre poziomy wzrostu. Sama rozbieżność od prognoz rynku aż tak duża nie była, ale właśnie ta powtarzalność powoduje, że dane należy odbierać jako solidne. Zatrudnienie w USA wzrosło w listopadzie o 203 tys., wobec prognozy 180 tys. i 200 tys. w październiku. Rewizje za poprzednie dwa miesiące były tym razem praktycznie nieistotne (miały one ogromne znaczenie w poprzednim miesiącu, kiedy pokazały znacznie lepszy trend na rynku pracy od tego, który wcześniej znaliśmy). W samym sektorze prywatnym zatrudnienie wzrosło o 196 tys., wobec prognozy 180 tys. i 214 tys. poprzednio. Średnia 3-miesięczna wynosi tu 193 tys. Są to naprawdę dobre poziomy, a co ważniejsze dość powtarzalne. Dynamika roczna zatrudnienia pozostała na wysokim poziomie 2.1% i na takich poziomach jest stabilnie od dwóch lat.

Reklama

W raporcie były bardzo dobre sygnały dotyczące produkcji przemysłowej (konkretnie przetwórstwa przem.). Znalazło to odzwierciedlenie na rynku akcji, gdyż sektor przemysłowy był dziś liderem wzrostów (+1.5%). W przetwórstwie przemysłowym zatrudnienie wzrosło o bardzo solidne 27 tys. (poprzednio 16 tys.), co jest najwyższym wynikiem od ponad roku. Dodatkowo wzrósł tu średniotygodniowy czas pracy oraz wzrosła liczba nadgodzin w sektorze. To wszystko łącznie powoduje, że wzrost produkcji w przetwórstwie w listopadzie może być naprawdę solidny.

Ponieważ trendy w przemyśle w dużej mierze zależą od trendów w inwestycjach firm, to może to być znak, że coś i tam zaczyna się w końcu ruszać. Od długiego czasu czekamy bowiem na odbicie inwestycji firm w USA, które wsparłyby i inne gospodarki, ponieważ jest to bardzo importochłonna kategoria. Taka struktura wzrostu PKB, jaka jest obecnie w USA (napędzana przez rynek nieruchomości oraz wydatki konsumentów na dobra trwałe, które jednak często pochodzą z USA) powoduje, ze USA "nie dzielą się" swoim wzrostem tak bardzo z innymi rynkami. Dlatego ożywienie inwestycji byłoby bardzo korzystne nie tylko dla samej gospodarki USA, ale też dla jej partnerów handlowych.

Stopa bezrobocia spadła w listopadzie do 7.0% z 7.3%, przy prognozie 7.2%. Zgodnie z oczekiwaniami odwróciły się tendencje z poprzedniego raportu zakłóconego przez tymczasowe zamknięcie rządu.

Z punktu widzenia trendów makroekonomicznych i zysków spółek raport z rynku pracy jest naprawdę dobry. Z punktu widzenia części inwestorów liczących na stały zastrzyk gotówki z Fed niekoniecznie, gdyż zwiększa on szanse na szybsze wygaszanie programu QE. Jednak musimy zwrócić uwagę na to, że jest to proces wymuszony przez przyspieszającą gospodarkę, czyli jest to pozytywny objaw, a nie przez jakieś problemy strukturalne związane z prowadzeniem tego programu.

Po ponad czterech latach ekspansji w USA poziom zatrudnienia jest ciągle o 1.3 mln miejsc pracy mniejszy od szczytu zanotowanego w styczniu 2008. Tak jak pisałem we wczorajszym komentarzu, USA może i kroczą w wolnym tempie do przodu, ale dzięki temu gospodarka wciąż nie jest przegrzana i ma ciągle niemałą przestrzeń do kontynuacji ekspansji. Zarówno w zakresie czasowym, jak i w wartościach nominalnych.

Raport z rynku pracy był dziś najważniejszym wydarzeniem, ale mieliśmy też i inne publikacje makro. Przed sesją poznaliśmy też dane o dochodach i wydatkach konsumentów za październik. Dochody spadły o 0.1% m/m, co jest dużo słabszym wynikiem wobec prognoz (+0.3%) oraz wobec poprzedniego miesiąca (+0.5%). Jednak pamiętajmy, że tamten miesiąc był zakłócony przez przestoje w instytucjach publicznych. W listopadzie ta strata powinna być odrobiona z nawiązką. Wydatki konsumentów wzrosły o 0.3% i w tym przypadku był to wynik lepszy od prognoz (+0.2%) i poprzedniego miesiąca (+0.2%).

Bardzo pozytywnie zaskoczył indeks nastrojów konsumentów Michigan. We wstępnym odczycie za grudzień indeks wzrósł do 82.5 pkt z 75.1, podczas gdy rynek prognozował 76 pkt. To dobrze wróży na dalszy przebieg holiday season w USA (sezon sprzedaży świątecznej). Ostatnie trzy odczyty indeksu były dość słabe. Teraz mamy większą poprawę i to też wkomponowuje się w lepszy trend na ostatnich danych makro z USA. Lepszym, bo twardym (tzn. opartym na rzeczywistych wydatkach) "indeksem" nastrojów konsumentów, są dla mnie jednak dane o sprzedaży nowych samochodów w USA. W tym tygodniu poznaliśmy wyniki sprzedaży za listopad, które pokazały silne odbicie, po dwóch słabych miesiącach. Sprzedaż aut wzrosła do najwyższych poziomów od początku 2007 roku. Dzisiejszy indeks Michigan tylko potwierdził to, co pokazał wspomniany raport, że nastroje konsumentów uległy w ostatnich tygodniach poprawie.

Tomasz Smolarek

doradca inwestycyjny Noble Funds TFI S.A.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »