Reklama

Mocniejszy dolar wpływa na ceny surowców

D.Trump zapowiedział wprowadzenie ceł 25% na 1102 produktów importowanych z Chin o rocznej wartości 50 mld USD. Objęto nimi strategiczne sektory dla Chin tj. przemysł maszynowy, lotniczy, kosmiczny oraz elektronikę użytkową. Administracja Państwa Środka zapowiedziała wprowadzenie akcji odwetowej, jednak jak dotychczas nie poznaliśmy szczegółów nowych obostrzeń. Eskalacja konfliktu sprzyja awersji do ryzykownych aktywów oraz umocnieniu dolara.

W efekcie aprecjacji dolara, propozycji Arabii Saudyjskiej i Rosji, aby zwiększyć produkcję ropy, wzrostu ryzyka amerykańsko-chińskiej wojny handlowej, a także poprawy warunków uprawnych w Stanach Zjednoczonych, trzeci tydzień z rzędu indeks towarowy Bloomberg odnotował stratę.

Reklama

Jednymi z nielicznych wygranych na tym rynku było srebro, gaz ziemny i ropa WTI, natomiast największe straty odnotowało aluminium, miedź i trzy główne produkty rolne. Złoto utrzymało się na poziomie 1 300 USD/uncja, podejmując walkę z umacniającym się dolarem, a w odniesieniu do euro zyskując najwięcej od września ubiegłego roku.

Sektor zbóż istotnie ucierpiał na skutek największego spadku cen od niemal dwóch lat; głównym przegranym okazała się soja, spadając do poziomu rocznego minimum. Ryzyko spadku tempa wzrostu popytu zagranicznego w przypadku odpowiedzi Chin i Meksyku na amerykańskie cła pojawiło się w momencie, gdy rynek odczuł już negatywny wpływ poprawy warunków pogodowych w Stanach Zjednoczonych i likwidacji długich pozycji przez fundusze.

Wśród metali przemysłowych najwięcej straciła miedź w efekcie aprecjacji dolara, ryzyka wojny handlowej i ostatnich danych wskazujących na niższe tempo wzrostu w Chinach.

Zgodnie z przewidywaniami, amerykański Federalny Komitet Otwartego Rynku po raz siódmy w bieżącym cyklu podwyższył stopy procentowe, natomiast Europejski Bank Centralny pozostawił stopy bez zmian do przyszłego roku. W wyniku tych informacji, a także napięć politycznych dotyczących koalicji rządowej w Niemczech, dolar amerykański odnotował najlepszy tygodniowy wynik od 2016 r., tym samym dodatkowo utrudniając sytuację większości surowców.

Mocniejszy dolar, rosnące koszty finansowania i paliw, a obecnie również ryzyko wojny handlowej pomiędzy jednymi z największych światowych gospodarek, najprawdopodobniej w dalszym ciągu będą stwarzać problemy. Nie dotyczy to jedynie gospodarek rozwiniętych, ale również rynków wschodzących, w szczególności tych, które mają obecnie znaczne obciążenie długiem denominowanym w amerykańskiej walucie.

Sytuacja ta wiąże się z ryzykiem obniżenia prognoz dla światowego wzrostu gospodarczego i popytu w nadchodzących kwartałach. W ubiegłym tygodniu dane dotyczące sprzedaży detalicznej, produkcji przemysłowej i wzrostu kredytów w Chinach okazały się gorsze, niż przewidywano, a cały kraj nadal wykazuje oznaki spowolnienia.

Indeks ekonomicznych niespodzianek Citi, który mierzy zaskoczenia dotyczące danych w odniesieniu do oczekiwań na rynku, wykazuje, że dane ekonomiczne z kluczowych gospodarek ostatnio uległy pogorszeniu.

Dla złota ten tydzień był stosunkowo dobry; może to zabrzmieć dziwnie zważywszy, że cena tego metalu pozostała na poziomie 1 300 USD/uncja po nieudanej próbie wybicia zahamowanej przez łagodną retorykę prezesa EBC Mario Draghiego. Ze względu na negatywną korelację z dolarem, para XAU/USD powinna była ostro stracić na wartości, jednakże mocny kurs USD był głównie wynikiem osłabienia euro, realna akcja miała miejsce w parze XAU/EUR, która umocniła się o ponad 2%, co było najlepszym wynikiem dziennym od września ubiegłego roku.

Po spotkaniu Trumpa z północnokoreańskim przywódcą Kim Dzong-Unem w Singapurze w ubiegłym tygodniu (z którym wiązały się ambitne obietnice i niewiele realnej treści), ryzyko geopolityczne może ponownie wzrosnąć. Wynika to z faktu, iż amerykańska administracja podjęła kroki na rzecz nałożenia ceł na warte 50 mld USD towary z Chin.

Mimo iż rajd dolara nie wykazuje jeszcze żadnych oznak hamowania, w dalszym ciągu dostrzegamy potencjał większego umocnienia złota. Amerykańska krzywa dochodowości najprawdopodobniej będzie coraz bardziej płaska, ponieważ rentowności papierów krótkoterminowych rosną, podczas gdy ceny na długim końcu krzywej w dalszym ciągu mają wsparcie ze względu na wspomniane powyżej obawy przed wojną handlową i pogorszeniem sytuacji na rynkach wschodzących. Nawet w przypadku, gdyby rentowności obligacji wzrosły, coraz wyższe oczekiwania inflacyjne mogą utrzymać realne rentowności w granicach przedziału w miarę podwyższania cen granicznych.

"Papierowe" inwestycje spadły po tym, jak pozycja funduszy hedgingowych (przed akcją w tym tygodniu) zbliżyła się do dwuletniego minimum, natomiast inwestycje ogółem w oparte na złocie fundusze notowane na giełdzie spadły po osiągnięciu w ubiegłym miesiącu pięcioletniego maksimum.

Wszystkie te obserwacje wskazują na zmianę ceny złota i mimo iż nie jest wykluczony spadek poniżej 1 286 USD/uncja, ze względu na niewielkie zaangażowanie funduszy hedgingowych przewidujemy, że największy impet będzie skierowany w górę. W tym momencie pewnym wyzwaniem jest mocniejszy dolar, jednak brak osłabienia wskazuje na możliwość wzrostu.

W tym celu konieczne jest wybicie powyżej 200-dniowej średniej kroczącej na poziomie 1 308 USD/uncja, które przyciągnie inwestorów z powrotem na rynek.

Cena ropy utrzymuje się w relatywnie wąskim przedziale przed istotnymi spotkaniami w Wiedniu. Po szczycie OPEC 22 czerwca odbędzie się spotkanie z producentami spoza OPEC (23 czerwca). Omawiana będzie potencjalna redukcja lub rewizja porozumienia w sprawie ograniczenia produkcji do 1,8 mln baryłek dziennie, które od stycznia 2017 r. przyczyniło się do wzrostu ceny światowego benchmarku - ropy Brent - o ponad 60%.

Po tym, jak w ubiegłym miesiącu cena ropy Brent sięgnęła 80 USD/b, a także ze względu na fakt, iż produkcja OPEC w dalszym ciągu spada - m.in. w związku z ciągłymi spadkami produkcji w Wenezueli - coraz głośniej mówi się o konieczności podjęcia odpowiednich działań. Dotyczy to w szczególności Arabii Saudyjskiej i Rosji, które wyraziły obawy o potencjalny negatywny wpływ wzrostu cen ropy na światowy wzrost gospodarczy i popyt.

Fakt, iż większość z 14 członków OPEC nie jest w stanie zwiększyć produkcji, w tym Iran (amerykańskie sankcje), Irak (brak inwestycji) i Wenezuela (kryzys gospodarczy), zdecydowanie podwyższa temperaturę przed rozpoczęciem szczytu. Najprawdopodobniej pojawią się kolejne napięcia geopolityczne dotyczące amerykańskich sankcji nałożonych na Wenezuelę, a już wkrótce również na Iran, które w powszechnej opinii dają Arabii Saudyjskiej nieuczciwe fory, ponieważ wzrost produkcji zapewniłby Saudom większy udział w rynku.

Po długiej walce o wyższe ceny można spokojnie przyjąć, że zarówno Arabia Saudyjska, jak i Rosja dołożą wszelkich starań, aby nie zaburzyć równowagi na rynku. W związku z tym raczej zwiększenie produkcji o większy wolumen, niż wcześniej i większy, niż straty na ropie wenezuelskiej i irańskiej, raczej nie nastąpi. Biorąc pod uwagę opór ze strony pozostałych producentów z OPEC, prawdopodobne jest ustalenie pułapu dla produkcji przy równoczesnym uzgodnieniu podwyższenia produkcji o 500 000-1 000 000 b/d.

W ciągu ostatnich siedmiu tygodni fundusze hedgingowe były sprzedającymi ropy netto. W efekcie najdłuższego pasma spadków od 2013 r. długa pozycja netto powróciła do poziomu 790 000 lotów (790 mln baryłek), stanowiącego ośmiomiesięczne minimum. W związku z tym dalsza presja wywierana przez likwidację długich pozycji najprawdopodobniej wkrótce osłabnie, ograniczając tym samym ryzyko spadku cen.

Podtrzymujemy pogląd, że cena ropy Brent może w przewidywalnej przyszłości ustabilizować się w przedziale 71-82 USD/b. Wstrząsy podażowe i związane z tym wyższe ceny to największe ryzyko w ujęciu krótkoterminowym, natomiast spadek tempa wzrostu popytu może przyciągnąć więcej inwestorów w perspektywie średnioterminowej.

Ole Hansen, szef działu strategii rynków towarowych, Saxo Bank

Dowiedz się więcej na temat: dolar | ropa naftowa | OPEC

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »