Reklama

Monti odejdzie. Zwyżki zostaną?

Zapowiedź rezygnacji Mario Montiego z funkcji premiera Włoch niekoniecznie musi silnie odbić się na zachowaniu rynków. Dobre dane z Chin mogą mieć większą wartość dla inwestorów.

W piątek indeksy europejskie zaliczyły korektę wcześniejszych zwyżek, choć jej formy były różne. Na wielu rynkach była to po prostu przerwa we wzrostach, lub zwyżka ograniczona co do skali. Wyjątkiem był nasz region, który rozjechał się w różnych kierunkach. Podczas gdy WIG20 stracił 1,4 proc. na skutek realizacji zysków (wcześniej indeks osiągnął wielomiesięczne maksima), indeksy w Rydze i w Tallinnie zyskały ponad 1 proc. W Warszawie i Frankfurcie w zakupach przeszkadzały dane o słabszej niż oczekiwano dynamice produkcji przemysłowej w Niemczech.

Reklama

Wall Street z kolei spokojnie przyjęła dane o wzroście liczby etatów w sektorze pozarolniczym w skali dwukrotnie wyższej niż oczekiwano. Lepsze okazały się także liczby dotyczące udzielonych kredytów konsumenckich. Jednak S&P rośnie z ociąganiem. W piątek indeks wzrósł o 0,3 proc., ale wciąż nie może poradzić sobie z - wydawałoby się - błahym oporem w postaci lokalnego szczytu z końcówki listopada.

Inwestorzy w Azji sprawiali dziś rano wrażenie niezbyt przejętych sytuacją. Nikkei wzrósł o 0,1 proc. mimo danych o spadku PKB o 3,5 proc. Inwestorzy byli jednak na nie przygotowani, dane mają charakter rewizyjny. Kospi natomiast nie zmienił wartości. Żwawiej poruszały się chińskie indeksy - giełda w Szanghaju zyskała 1,1 proc., a Hang Seng 0,3 proc. (trzy kwadranse przed końcem notowań) dzięki niedzielnym publikacjom. Produkcja przemysłowa w Chinach wzrosła o 10 proc., a sprzedaż detaliczna o 14,9 proc. - w obu przypadkach dane przewyższają oczekiwania. I to przy słabszym bilansie handlu zagranicznego. W mniejszym stopniu za ożywienie odpowiada więc eksport, a w większym rynek wewnętrzny.

W Europie tematem numer jeden jest włoska scena polityczna, gdzie Silvio Berlusconi - powodowany "troską i odpowiedzialnością za kraj" zapowiedział powrót do gabinetu premiera. W odpowiedzi Mario Monti - lider technokratycznego rządu zapowiedział dymisję zaraz po zatwierdzeniu przez parlament budżetu na 2013 r. Oczywiście nie są to wymarzone wiadomości dla rynków, a prawdopodobnie również nie dla samych Włochów, którzy będą mieli okazję podjąć decyzję o przyszłości kraju i reform zainicjowanych przez Montiego w lutowych wyborach. Tymczasem inwestorzy mogą - póki ze zmian w polityce niewiele wynika - nadal przyjąć pasywną postawę. Indeksy są wprawdzie na wysokich poziomach, ale brak realizacji zysków sam w sobie jest budujący, a kolejne dane potwierdzają poprawę sytuacji w Chinach i w USA. Inwestorzy liczą, że wcześniej czy później również w Europie musi dojść do poprawy i jest to proces, którego nie powstrzyma nawet zmiana premiera Włoch.

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ

Emil Szweda, Open Finance

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »