Reklama

Na giełdach kwietniowa przeplatanka

Nastroje na parkietach zmieniają się ostatnio niemal z dnia na dzień, niekoniecznie w rytm napływających dobrych lub złych informacji. Świadczy to o niepewności na rynkach i dużej roli emocji.

Po wtorkowej euforii, widocznej na głównych giełdach europejskich wczoraj nie było już śladu. Trudno się dziwić, bo sięgające niemal 3 proc. zwyżki w Paryżu i Frankfurcie nie miały racjonalnych podstaw. W środę inwestorzy przemyśleli jeszcze raz najświeższe informacje i doszli do wniosku, że trochę przesadzili. Po trwającym do południa spokojnym korygowaniu nadmiernego optymizmu, druga część środowej sesji przyniosła przyspieszenie wyprzedaży, świadczące o zmianie nastrojów. Z taką zmiennością mamy do czynienia nie tylko w ostatnich dniach. Trwa ona od połowy marca, a w kwietniu zjawisko jeszcze się nasiliło.

Reklama

Największa nerwowość panuje w Paryżu. Wczoraj indeks stracił 1,6 proc. Kluczowym zadaniem tamtejszych byków jest utrzymanie go powyżej 3200 punktów. Jego przełamanie otworzyłoby przestrzeń do sporych spadków. DAX zniżkował o 1 proc., a dla niego analogiczny poziom obrony znajduje się w okolicach 6600 punktów. Zejście niżej byłoby nieco mniej groźne niż w przypadku CAC40. Spadek miałby szansę zostać zatrzymany za około 200 punktów.

Znacznie lepiej wygląda sytuacja za oceanem. Mimo wczorajszego spadku o 0,6 proc. Dow Jones znajduje się w krótkoterminowej tendencji wzrostowej. W ciągu ostatnich sześciu sesji zyskał 320 punktów czyli 2,5 proc. oraz zdołał powrócić powyżej 13 tys. punktów. Do szczytu z początku kwietnia brakuje mu zaledwie 230 punktów. Korekta nie zrobiła mu więc wielkiej krzywdy, choć przeskoczenie 13 tys. punktów nie upoważnia jeszcze do nadmiernego optymizmu.

S&P500 spadł wczoraj o 0,4 proc., ale niedźwiedzie czterokrotnie w ciągu dnia starały się sprowadzić go znacznie niżej. Trzy z tych ataków zostały odparte. Czwarty miał miejsce w końcówce sesji i byki już nie zdążyły zareagować. Sytuacja techniczna indeksu jest nieco gorsza niż Dow Jones'a. Tendencja zwyżkowa jest mniej wyraźna i dynamiczna. Można mówić raczej o stabilizacji w przedziale 1360-1390 punktów. Wskaźnik znajduje się wciąż w okolicach jego górnej granicy i zdaje się czekać na mocniejszy impuls. Kierunek dalszego ruchu zależeć będzie od danych makroekonomicznych.

Dziś na rynek dotrze spora ich dawka. Poznamy liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, wielkość sprzedaży domów na rynku wtórnym, indeks Fed z Filadelfii i indeks wskaźników wyprzedzających. W przypadku dwóch pierwszych oczekuje się niewielkiej poprawy, w odniesieniu do tych ostatnich optymizm jest mniejszy.

W Europie głównym wydarzeniem, mogącym mieć duży wpływ na sytuację na rynkach będzie aukcja hiszpańskich obligacji. Wartość zaoferowanych papierów wynosi zaledwie 1,5-2,5 mld euro, ale stanowić będzie istotną wskazówkę dla inwestorów.

Nasz rynek wciąż wygląda słabo. Niemrawo reaguje na poprawę sytuacji w otoczeniu, chętnie zaś idzie w dół, gdy ta się pogarsza. Kluczowa dla WIG20 będzie obrona okolic 2250 punktów.

KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ

Roman Przasnyski, Open Finance

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »