Reklama

Na giełdach powrót optymizmu

Emocjonujący tydzień dość nieoczekiwanie kończy się w dobrych nastrojach, choć jeszcze dzień wcześniej wszystko wskazywało na czekającą nas spadkową korektę.

Siła trendu wzrostowego raz jeszcze dała znać o sobie. Źródłem niepewności jest z jednej strony dość tajemnicza czwartkowa poprawa sytuacji na Wall Street, z drugiej zaś oczekiwanie na sporą dawkę danych makroekonomicznych i wyników finansowych amerykańskich firm w przyszłym tygodniu.

Polska GPW

Po dwóch dniach spadków, dziś nastroje na warszawskiej giełdzie znów się poprawiły. Zawdzięczamy to wyłącznie zaskakującemu zwrotowi sytuacji na Wall Street w drugiej części czwartkowej sesji oraz wzrostom na parkietach europejskich. Indeks naszych największych firm zaczął dzień od zwyżki o 0,9 proc., natomiast wskaźnik szerokiego rynku zyskiwał prawie 0,7 proc. mWIG40 i sWIG80 zwiększały swoją wartość o 0,3 proc. W ciągu dnia sytuacja nie ulegała większym zmianom. WIG20 poruszał się w bardzo wąskim przedziale 2541-2558 punktów, nie wykazując chęci wykonania zdecydowanego ruchu w którąkolwiek stronę. Pozostałe indeksy zachowywały się bardzo podobnie, rosnąc w niemal identycznej skali 0,9-1 proc.

Reklama

Wyjątkiem był sWIG80, który uparcie trzymał się poziomu wyznaczonego na otwarciu sesji.

Stawka największych spółek była dość wyrównana. Skalą wzrostów wyróżniały się jedynie rosnące o 3 proc. papiery BRE, zwyżkujące o ponad 2 proc. akcje KGHM i rosnące o 1-1,5 proc. walory Pekao i PKN. Pod koniec dnia akcje liderów, czyli BRE i KGHM zwiększyły jeszcze swoje zdobycze odpowiednio do 5 i 3,5 proc. Ostatecznie WIG20 zyskał 1,24 proc., WIG wzrósł o 1,28 proc. Indeks średnich spółek zwiększył swoją wartość o 1,51 proc., a sWIG80 o 0,94 proc. Obroty na rynku akcji wyniosły 1,6 mld zł.

Giełdy zagraniczne

Zwyżkowa tendencja na amerykańskiej giełdzie wciąż ma się nieźle. Gdy zdawało się, że już nie ma szans na obronę przed korektą, mimo początkowych spadków, indeksy zdołały się wczoraj przed nią wywinąć. Byki nie dają za wygraną i trudno sprowadzić je do parteru. Na rozstrzygnięcie trzeba pewnie będzie poczekać do przyszłego tygodnia. Nie zabraknie okazji, bowiem oprócz istotnych danych makroekonomicznych, kilka dużych firm pokaże swoje osiągnięcia za pierwszy kwartał. Można więc liczyć na test siły trwającego już ponad rok trendu wzrostowego.

Także na giełdach azjatyckich nastroje się poprawiły. Obawy przed spodziewaną podwyżką stóp procentowych w Chinach na razie okazują się niezbyt duże. Shanghai Composite wzrósł o 0,85 proc. Po czwartkowym sporym spadku, Nikkei zwiększył swoją wartość o 0,3 proc. Liderem wzrostów była giełda w Hong Kongu, gdzie indeks zyskał prawie 1,6 proc.

Główne parkiety europejskie zaczęły dzień od wzrostów. Indeksy w Paryżu i Frankfurcie zyskiwały na otwarciu po 0,9 proc., a londyński FTSE rósł o 0,25 proc. W ciągu dnia skala zwyżki nieco się zwiększyła. Po czwartkowych złych nastrojach nie było śladu. Jedynie wskaźnik w Atenach był na minusie, ale spadek wynosił zaledwie 0,5 proc. Zniżkujący dzień wcześniej o ponad 3 proc. wskaźnik w Budapeszcie, zyskiwał dziś prawie 2 proc. Pod koniec dnia sytuacja wyraźnie się poprawiła. Ateński ATGI zyskiwał prawie 1,5 proc., BUX zwiększył skalę zwyżki do 3,3 proc. Około godziny 16.00 paryski CAC40 rósł o 1,5 proc., DAX o 1 proc., a FTSE o 0,7 proc.

Waluty

Wspólna waluta, leżąca już w czwartkowe południe na deskach, wieczorem zdołała się podnieść. Deski znajdowały się na poziomie 1,326 dolara, wyznaczonym pod koniec marca. Od tego czasu wykształciła się miła oku analityków technicznych formacja głowy z ramionami. Wczoraj prawe, ?świeższe? ramię osiągnęło 1,382 dolara i z tego poziomu zaczęło się odbicie. Nie sięgnęło ono zbyt wysoko, bo tylko do 1,335 dolara za euro. Z tego punktu widzenia można spodziewać się dalszego osłabienia euro. Również inne względy przemawiają za takim scenariuszem. Wciąż nie widać rozwiązania greckiej tragedii, a i domniemane pogorszenie nastrojów na rynkach akcji powinno zdecydowanie premiować dolara. Do dołka z kwietnia ubiegłego roku znajdującego się na poziomie 1,289 dolara, kurs euro ma jeszcze trochę miejsca. Dziś obserwowaliśmy jednak ciąg dalszy odreagowania z próbą ataku na poziom 1,34 dolara.

?Interwencje słowne?

których wysyp obserwujemy od kilku dni, nie robiły na naszej walucie wielkiego wrażenia. Złoty porusza się wciąż w rytmie wydarzeń na światowym rynku walutowym. Gdy wczoraj wieczorem dolar nieco osłabł, nasza waluta znów się umocniła. Walka z silnymi trendami nie jest jak widać łatwa, ale dziś bank centralny ją podjął, zaskakująco szybko przechodząc od słów do czynów. Efekt był natychmiastowy. Dolar zdrożał o prawie 5 groszy, dochodząc do poziomu 2,9 zł. Podobnie było w przypadku euro, którego kurs skoczył do 3,88 zł. Frank zdrożał z 2,67 do 2,7 zł. Pod koniec dnia jednak złoty znów minimalnie się umacniał, zyskując po około grosz.

Podsumowanie

Piątkowa sesja pokazuje, jak zmienne mogą być nastroje na rynkach. Jeszcze w czwartek wydawało się, że szykuje się większa korekta. Tymczasem dziś nie było widać po niej śladu. Można było jednak wyczuć nieufność inwestorów i pewną dezorientację. Przyczyną nagłego zwrotu była zwyżka na Wall Street, której powodów trudno było się domyślić. Trzeba spokojnie poczekać na to, jak rozwinie się sytuacja w najbliższych dniach. W przyszłym tygodniu nie zabraknie impulsów, które z pewnością pozwolą określić giełdom kierunek ruchu.

Roman Przasnyski Główny Analityk Gold Finance

Powyższy tekst jest wyrazem osobistych opinii i poglądów autora i nie powinien być traktowany jako rekomendacja do podejmowania jakichkolwiek decyzji związanych z opisywaną tematyką. Jakiekolwiek decyzje podjęte na podstawie powyższego tekstu podejmowane są na własną odpowiedzialność.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »