Reklama

Na giełdach wciąż duże wahania

Chyba najlepiej atmosferę poniedziałkowych notowań na rynkach ryzykownych aktywów oddaje tytuł jednej z depesz popularnego serwisu informacyjnego. Tłumacząc zwyżki na amerykańskim parkiecie, jako ich przyczynę wskazywał na największy od 20 lat wzrost na greckiej giełdzie. To tak, jakby zmiany na niemieckim parkiecie tłumaczyć zachowaniem warszawskich indeksów.

Tego rodzaju komentarze wskazują na konfuzję obserwatorów rynku, którzy nie mają sposobu, jak podejść do znaczących zmian cen, które jednak nic nie zmieniają w ogólnej ocenie sytuacji. Tak właśnie jest z poniedziałkową zwyżką notowań ― robi wrażenie, ale nie skłania do zmiany opinii o stanie rynków. Inwestorzy wiedzą, że w gospodarkach nie jest dobrze, ale ostatnia wyprzedaż była na tyle duża, by ściągać spekulacyjny kapitał. Robienie sobie jednak nadziei na szybkie powstanie trwałej fali zwyżkowej jest ryzykowne.

Szanse na to ogranicza nieustanny napływ niekorzystnych wiadomości gospodarczych. Nawet lipcowe wydatki i dochody amerykańskich konsumentów trudno traktować jako jednoznacznie korzystne. Inwestorzy skupili się na wyższych wydatkach, ale pod względem dochodów mieliśmy wyhamowanie tempa rocznego wzrostu. Jeśli więc mamy przesilenie pod kątem poprawy dochodów, to trzeba się liczyć, że w kolejnych miesiącach pojawią się trudności ze zwiększaniem wydatków. Na razie sfinansowano je z oszczędności, ale na dłuższą metę tak się nie da. Korzystnie wypadł odczyt indyjskiego PKB za II kwartał. Wzrost wyniósł 7,7% w skali roku.

Reklama

Home Broker zwraca uwagę:

Poniedziałkowy wzrost na giełdach robił wrażenie, ale nie zmienił ogólnej sytuacji na rynkach akcji, która nie daje większych szans na trwałe zwyżki w najbliższym czasie

Nie wszystkie podpisywane ostatnio w USA umowy kupna domów znajdą odbicie w rzeczywistych transakcjach

Rynki nieruchomości

W skali roku utrzymał się wzrost liczby podpisanych umów kupna domów w USA, ale w ujęciu miesięcznym w lipcu doszło do zniżki. Wyniosła 1,3%. W porównaniu z lipcem 2010 r. wzrost sięgnął 10%. Okazuje się więc, że spadające ceny i niskie koszty finansowania to zbyt mało, by myśleć o trwałym zwiększeniu się popytu na mieszkania. Przy publikacji tych danych zwracano jednak uwagę, że nie wszystkie umowy mogą znaleźć finał w ostatecznej transakcji, gdyż zwiększa się liczba przypadków anulowania umów. Może to być teraz więcej niż ubiegłoroczne 10%. Z badania wśród agentów nieruchomościowych wynika, że w minionym miesiącu 16% z nich odnotowało co najmniej jedną anulatę wcześniej podpisanej umowy.

Nie ustaje zainteresowanie luksusowymi mieszkaniami w Londynie. W sierpniu podrożały najmocniej od 9 miesięcy. Wartość domów, które średnio kosztowały 3,7 mln funtów, podniosła się o 10,5% w skali roku. Jako przyczynę wskazuje się poszukiwanie przez bogatych inwestorów bezpiecznej przystani dla swoich pieniędzy.

Zespół analiz Home Broker

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »