Reklama

Na GPW zasłużona realizacja zysków

Poniedziałkowa sesja na GPW przebiega pod znakiem spadków. Pewnej korekty ostatnich wzrostów można się było spodziewać - oceniają analitycy. Zwracają jednak uwagę, że zniżki nie są poparte dużymi obrotami, więc nie wygląda to na początek większej realizacji zysków.

"Widać było w ostatnich dniach, że rynek tylko pozornie jest silny. Struktura ostatnich wzrostów była podejrzana, większość odbywała się przy małych obrotach, swój udział miał też arbitraż na rynku kontraktów terminowych. Jesteśmy po niemal dwóch miesiącach bardzo dynamicznej fali wzrostowej na WIG-u 20, więc należało się spodziewać formy schłodzenia rynku. Korekta jak najbardziej się rynkowi należy i rynek jest do niej już gotowy od pewnego czasu. Wcale nie byłbym jednak pewny, czy ta jakaś większa korekta już się zaczyna" - powiedział PAP Sławomir Koźlarek, makler DM BZ WBK.

Reklama

WIG 20 na otwarciu sesji spadł o 0,06 proc. i wyniósł 2.600,21 pkt. W kolejnych godzinach notowań spadki znacznie się pogłębiły. O godz. 16.45 WIG 20 traci 0,79 proc. do 2.581,06 pkt, a WIG spada o 0,57 proc. do 47.617,10 pkt.

"Co prawda spadamy, ale ten spadek nie jest poparty jakimiś dużymi obrotami. Do poważniejszej realizacji zysków jeszcze nie doszło. Jeśli dojdzie, to podaż będzie większa" - powiedział makler.

"Zwykle dłuższe korekty tak się rozwijają, że pierwsza ich faza wygląda bardzo niewinnie i niepozornie, a obroty pojawiają się dopiero kilkadziesiąt punktów od szczytu. To przed nami" - dodał.

Jego zdaniem trudno przewidzieć, jak się będzie rozwijać sytuacja.

"Jestem w stanie sobie wyobrazić równie dobrze bardzo szybki powrót pod szczyt na WIG-u 20, jak i kontynuację spadków. Wtedy w którymś momencie pojawi się większa podaż i nerwowość na rynku" - powiedział Koźlarek.

"Jeśli będzie korekta, to będziemy korygowali niemal 7-miesięczny impuls wzrostowy. Wtedy korekta musi być adekwatna czasowo, trwać nie kilka dni, a kilka tygodni, czy miesięcy" - dodał.

Makler wskazał, że w przypadku WIG-u, minimalny zasięg korekcyjny o charakterze średnioterminowym to 45.500 pkt.

"Nie sądzę, by rynek był na tyle słaby, by od razu tam zejść. Wydaje mi się, że raczej mówimy o poziomach 47.100-47.200 pkt. Spodziewałbym się raczej próby powrotu do wzrostów w najbliższej przyszłości, kto wie - może nawet jutro" - ocenił Koźlarek.

W poniedziałek mocno tracą kursy spółek paliwowych. O godz. 16.45 Lotos spada o 4,7 proc., a PKN Orlen o 2,73 proc.

1,28 proc. traci kurs PZU przy obrotach na poziomie ponad 85 mln zł.

"W przypadku PZU można mówić o presji podażowej, bo jest to poparte rzeczywistymi obrotami" - powiedział Koźlarek.

Wzrosty wśród największych spółek notują z kolei jedynie TP SA i PGE. Kurs telekomu rośnie ok. 2,64 proc., a akcje energetycznego koncernu drożeją o 1,3 proc.

Wśród mniejszych spółek negatywnie wyróżnia się m.in. grupa Nokaut, która poinformowała w piątek późnym wieczorem o odwołaniu skonsolidowanych prognoz na 2012 roku. Kurs grupy spada o ok. 4,5 proc.

Jednym z liderów wzrostów był w poniedziałek Arcus. Spółka poinformowała, że Energa Operator uznała jako najkorzystniejszą ofertę złożoną przez konsorcjum firm Arcus i T-matic Systems w przetargu na dostawę 310 tysięcy liczników do rozwoju tzw. inteligentnej sieci energetycznej, o wartości 78 mln zł netto. Kurs spółki Arcus rośnie w poniedziałek o 14 proc.

Obroty na akcjach ciągłych wynoszą ponad 640 mln zł.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »