Reklama

Na Wall Street remis ze wskazaniem na kupujących

Poniedziałkowa sesja na Wall Street była znakomitym przykładem, że bez względu na to, w którym kierunku podąży rynek, zawsze znajdą się argumenty, aby po fakcie uzasadnić zachowanie inwestorów.

Wczorajszy wzrost indeksu S&P500 o ponad jeden procent wyjaśniano przede wszystkim lepszymi od oczekiwań ekonomistów danymi o sprzedaży domów na rynku pierwotnym w USA oraz nowymi, wyższymi prognozami wyników finansowych firmy FedEx. Piątkowe wyniki europejskiego badania kondycji banków nie budziły już wielkich emocji, bo amerykańskie giełdy miały okazję reagować na nie jeszcze w zeszłym tygodniu. Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że gdyby sesja zakończyła się spadkami dziennikarze i analitycy sięgnęli by najprawdopodobniej po te same dane.

Reklama

W ramach małego ćwiczenia przedstawię poniżej, ostatnie informacje, bez zmieniania jakichkolwiek faktów, ale z punktu widzenia inwestorów z pesymistycznym obciążeniem, którzy wczoraj byli w mniejszości. Sprzedaż domów na rynku pierwotnym w czerwcu odbiła się z najniższego poziomu w historii i osiągnęła poziom 330 tys. domów w skali roku (wzrost o 24 proc.). Był to drugi najniższy odczyt w historii, ale jakby tego było mało, to dane z maja zrewidowano mocno w dół z 300 tys. do 267 tys., ponieważ duża część z podpisywanych w kwietniu umów (warunek uzyskania ostatnich państwowych dopłat) faktycznie nie doszła do skutku. Co ciekawe, korygowanie w dół danych z poprzedniego miesiąca nie jest niczym nowym - w przypadku danych o sprzedaży domów na rynku pierwotnym w USA ma to miejsce nieprzerwanie od 7 miesięcy. Warto również pamiętać, że w tym miesiącu nastroje wśród firm z branży budowlanej były najgorsze od kwietnia 2009 r.

Na Wall Street dominowali inwestorzy kupujący akcje, ponieważ do gustu przypadły im nowe prognozy spółki spedycyjnej FedEx, która w dużej mierze odzwierciedla kondycję całej gospodarki. FedEx oszacował, że w 2011 zysk przypadający na jedną akcję wyniesie 4,90 USD, po czym akcje spółki podrożały o ponad 5 proc. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w połowie czerwca spółka rozczarowała Wall Street pierwszą prognozą mówiącą o zysku w 2011 r. na poziomie 4,7 USD za akcję, co było znacznie niższym wynikiem niż szacowany przez analityków zysk rzędu 5,07 USD na akcję. Akcje spółki potaniały wówczas o ponad 6 proc. Jak widać, wystarczy sześć tygodni i odrobina szczęścia, aby wynik wciąż o 17 centów gorszy od oczekiwań ekspertów został przyjęty z optymizmem.

We wtorek kluczowe dane makroekonomiczne to ceny nieruchomości w USA i nastroje amerykańskich konsumentów. W Europie wyniki przed sesją opublikowały m.in. szwajcarski bank UBS, niemiecki Deutsche Bank oraz brytyjska spółka BP, która za sprawą katastrofy ekologicznej w Zatoce Perskiej straciła w II kw. 2010 r. ponad 17 mld USD.

Łukasz Wróbel

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Dowiedz się więcej na temat: remis | Downing | wall | fedex | ze | USA | była

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »