Reklama

Nadal pod znakiem sporego chaosu

Na wstępie warto jeszcze powrócić do popołudniowego fragmentu środowych notowań, który jak wiadomo upłynął pod znakiem silnego wzrostu presji podażowej.

W efekcie wykreowana wcześniej podfala wzrostowa (przedpołudniowa odsłona) została w całości zanegowana. Ta nagła zmiana sentymentu wyglądała na pewno bardzo efektownie (wręcz widowiskowo), ale wprowadziła sporo zamieszania. Z punktu widzenia techniki nic dramatycznego jednak się nie stało, bowiem ruch spadkowy wytracił swój impet  w przedziale cenowym: 1700-1711 pkt (choć wstępne sygnały słabości zostały wygenerowane). 

Reklama

Przypominam o tych faktach, bowiem wczorajszy poranek również cechował się sporą zmiennością, wpisując się tym samym w dość nieprzewidywalny charakter ostatnich odsłon. Ponownie to obóz byków wykazywał się zdecydowanie większą wolą walki, co było całkowitym przeciwieństwem środowej tendencji rynkowej, rozwijającej się w popołudniowej odsłonie. 

W efekcie kontrakty powróciły w okolicę lokalnego oporu: 1747-1752 pkt, ale z trwałym wybiciem tej przeszkody nadal był spory problem. W międzyczasie niedźwiedziom udało się zaakcentować swoją obecność, choć i ta próba nie przerodziła się w jakiś trwalszy ruch falowy. Ostatecznie w okolicy eksponowanego przeze mnie pułapu cenowego 1729 pkt (zniesienie 50.0 proc.; wykres w skali 60 minutowej) ukształtował się lokalny punkt zwrotny, po czym do gry powrócił raz jeszcze klaster podażowy fibo: 1747-1752 pkt. 

Ale i tym razem oporu nie udało się pokonać. Co więcej, gdy wydawało się, że popyt sprosta w końcu temu wyzwaniu, nagle mocno zanurkował sektor bankowy, ciągnąc za sobą w dół indeks WIG20. Zaskakująca decyzja RPP zrobiła tutaj swoje, wprawiając  w osłupienie inwestorów i analityków. W konsekwencji, jak wynika z załączonej grafiki, seria czerwcowa powróciła w okolicę respektowanego od środy węzła fibo: 1700-1711 pkt.  

Tak jak sugerowałem we wczorajszym komentarzu porannym, trwałe wybicie wymienionej zapory cenowej przemawiałoby za opcją kontynuacji tendencji spadkowej, z możliwością przetestowania klastra: 1659-1667 pkt (wyznaczonego na bazie 18.6 proc. całego ruchu wzrostowego). Generalnie można również zaryzykować stwierdzenie, że powrót kontraktów poniżej zakresu fibo: 1700-1711 pkt  - przynajmniej w ujęciu intradayowym - wpłynąłby negatywnie na układ techniczny wykresu, stanowiąc tym samym prawdopodobne źródło inspiracji dla sprzedających. Brak reakcji ze strony kupujących w rejonie wymienionego przed momentem klastra: 1659-1667 pkt byłby tutaj czynnikiem potwierdzającym powyższą konstatację.   

Podsumowując, ostatnie sesje upływają pod znakiem silnych, przeciwstawnych ruchów cenowych, co w kontekście wcześniejszego wybicia z kilkutygodniowej konsolidacji nie jest na pewno zjawiskiem standardowym. Z wykresu dowiadujemy się również tego, że jak na razie popyt ma ogromne problemy z trwałym pokonaniem oporu technicznego: 1747-1752 pkt, wyznaczonego na bazie projekcji lokalnej, pro-spadkowej formacji XABCD, eksponowanej przeze mnie w opracowaniach online.

Paweł Danielewicz

Dowiedz się więcej na temat: kontrakty terminowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »