Reklama

Najniższe zamknięcie WIG20 od trzech miesięcy

WIG20 spadł dziś o 2,4 proc., co daje najniższe zamknięcie indeksu od początku lutego. Jednocześnie jednak indeks nie przełamał dołków intraday z piątku i był... mocniejszy niż reszta świata.

Może nie cała reszta, ale większość indeksów europejskich spadała dziś o ok. 3 proc. (ok. godziny 16-tej o 2,8 proc. spadał DAX, o 3,1 proc. CAC40, a o 3,2 proc. FTSE250), a indeks giełdy w Budapeszcie nawet o ponad 4 proc. czy o ponad 5 proc. w Moskwie.

Reklama

Oczywiście nikła to pociecha dla posiadaczy przecenionych dziś akcji. Zamknięcie notowań zastało WIG20 2,4 proc. poniżej wczorajszego fixingu, a oznacza to także najniższe zamknięcie od lutego. Warto jednak dodać, że dołek z piątkowej sesji nie został przełamany, zatem wiąż istnieje szansa na zatrzymanie spadków w okolicach 2260 pkt.

Tak jak wczoraj to spółki finansowe były silnikiem zwyżki na GPW, tak dziś te same papiery najbardziej indeksowi ciążyły. Nie bez przyczyny - świat przygląda się obecnie uważnie kondycji banków hiszpańskich po tym jak kontrolę nad jednym z nich przejął wczoraj Bank Hiszpanii, a kilka mniejszych podmiotów planuje fuzję, sądząc że razem łatwiej będzie im uzyskać niezbędne do przetrwania finansowanie. Tymczasem inwestorzy skupiają się jednak na bezpieczeństwie i ratowaniu własnych środków (a nie banków) kupując niemieckie obligacje, których rentowność spadła dziś do 2,56 proc. (10-letnich) to jest do poziomu najniższego od przynajmniej dwudziestu lat. Również sektor surowcowy ściągał dziś WIG20 - inwestorzy żywiołowo reagowali na spadek cen miedzi o 3,6 proc. oraz ropy o 2,6 proc. W przypadku ropy oznacza to ceny najniższe od września 2009 roku. Nic zatem dziwnego, że zarówno Lotos jak i PKN zostały poddane przecenie (o ok. 2 proc.), ponieważ coraz bardziej realna staje się korekta wyceny zapasów obu spółek na koniec kwartału.

Dla porządku - złoto podrożało o 0,4 proc. do 1199 dolarów za uncję dowodząc, że stało się jedyną walutą, przed którą inwestorzy widzą przyszłość.

Notowania w USA rozpoczęły się od spadku S&P o ponad 2-proc. i przełamania dołków z lutego (co oznacza najniższy poziom od listopada 2009 roku), mimo danych o wzroście cen mieszkań o 2,3 proc. (r/r) w 20-u największych miastach USA.

Notowania euro spadły dziś incydentalnie poniżej 1,22 USD pod koniec dnia wracając do 1,225 USD, co i tak oznacza spadek wartości wspólnej waluty o 0,8 proc. względem dolara. U nas oznaczało to ponowną próbę wzrostu kursu "zielonego" powyżej 3,40 USD, ale mimo 3-proc. zwyżki notowań dolara, tej akurat zdobyczy nie udało się utrzymać. Euro podrożało o 1,7 proc. do 4,16 PLN, a frank o 2,2 proc. do 2,916 PLN.

Emil Szweda

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Dowiedz się więcej na temat: zamknięcia | dziś | reszta | inwestorzy | WIG20

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »