Reklama

Nie ma paniki na metalach szlachetnych

Środowa sesja na rynkach metali szlachetnych zapowiadała się emocjonująco. Po kilku dniach tkwienia cen tych surowców w nerwowej konsolidacji, inwestorzy liczyli na mocny akcent w postaci komunikatu po posiedzeniu FOMC (Komitetu Otwartego Rynku). Tak zwane minutki Fed miały nakreślić stanowisko członków Rezerwy Federalnej, dotyczące terminu podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych.

Jednak wbrew oczekiwaniom, treść komunikatu okazała się niejednoznaczna. W minutkach podano, że członkowie Fed byli podzieleni w kwestii konieczności podwyżki stóp procentowych w USA jeszcze w tym roku. Niektórzy z nich byli zdania, że sytuacja gospodarcza w tym kraju poprawia się na tyle, że podniesienie stóp do końca roku będzie uzasadnione.

Reklama

Z kolei inni zaznaczają, że z tego typu ocenami warto poczekać na kolejne dane makroekonomiczne, zwłaszcza te dotyczące rynku pracy oraz inflacji. Po raz kolejny powtórzone zostało także zdanie, że Fed będzie przyglądał się uważnie sytuacji w całej globalnej gospodarce.

Brak wyraźnej konkluzji dotyczącej stanowiska Fed w sprawie terminu podwyżki stóp procentowych był dla inwestorów poniekąd sygnałem, że takiej podwyżki nie należy się spodziewać zbyt prędko. Ta informacja negatywnie przełożyła się na wartość amerykańskiego dolara, a tym samym pośrednio wsparła kupujących na rynku złota. Cena żółtego metalu wzrosła jednak wczoraj symbolicznie, o 0,16%, pozostając wyraźnie poniżej poziomu tegorocznych maksimów.

Zmiany cen były także relatywnie delikatne na rynkach pozostałych metali szlachetnych. Notowania srebra, które w czasie środowej sesji zeszły na najniższy poziom od ponad trzech tygodni, po publikacji minutek Fed podciągnęły się w górę, ale i tak zakończyły sesję na półprocentowym minusie. Z kolei cena platyny, po przetestowaniu wsparcia w okolicach 1103 USD za uncję, również odbiła w górę, kończąc sesję praktycznie neutralnie.

Paweł Grubiak, Prezes Zarządu, Doradca Inwestycyjny w Superfund TFI, 2016.08.18

FED nadal manipuluje nastrojami rynkowymi

Zabawa Rezerwy Federalnej z rynkiem trwa w najlepsze. Jeszcze dwa dni temu William Dudley ogłosił, że września nie można wykluczyć jeśli chodzi o podwyżki stóp procentowych, a już protokół, który poznaliśmy wczoraj, sugeruje zupełnie co innego. Dokument, który został udostępniony był w zasadzie bezbarwny, a wielu obserwatorów spodziewało się bardziej jastrzębiego wydźwięku minutes.

Część członków chce szybkiej podwyżki stóp procentowych, inni wolą poczekać na dane. Z jednej strony rynek finansowy szybko uspokoił się po Brexit, ale z drugiej nadal istnieją ryzyka globalne. FED od wielu miesięcy nie jest w stanie obrać jednego stanowiska i systematycznie zmienia swoją komunikację. Członkowie Rezerwy Federalnej prowadzą grę z rynkiem, chociaż równie dobrze można to nazwać manipulacją. Z jednej strony w wywiadach medialnych FED stara się nakierować rynek na podwyżki, a z drugiej strony, chwilę później, przy okazji spotkań Komitetu, ze wszystkiego się wycofuje. Za każdym razem kiedy giełda w Stanach Zjednoczonych próbuje wykonać choćby kilkuprocentową korektę, aby wyceny spółek stały się bardziej realne, do akcji od razu wkracza FED z gołębimi komentarzami.

Brak zdecydowania oznacza, że Rezerwa Federalna nie do końca wie co robi i jakie mogą być efekty podwyżki stóp procentowych, albo FED świadomie opóźnia podwyżki przy okazji robiąc dobrą minę do złej gry. Gospodarka Stanów Zjednoczonych wyraźnie spowolniła od 2014 roku i nie ma co do tego wątpliwości. Nie spowolniła natomiast akcja kredytowa, która wkroczyła nie tylko do realnej gospodarki, ale także na giełdę. Już 30% skupów akcji własnych odbywa się właśnie na kredyt. Jeśli FED podniesie stopy procentowe to gospodarka złapie jeszcze większą zadyszkę i z pewnością pojawią się problemy z obsługą części kredytów.

Rezerwa Federalna jest najpewniej świadoma, że gospodarka Stanów Zjednoczonych nie jest w stanie dostosować się obecnie do wyższych stóp procentowych, ale z drugiej strony musi udawać, że jest inaczej ponieważ w przeciwnym razie inwestorzy mogliby się przestraszyć. W podwyżki we wrześniu raczej nikt nie uwierzy, dlatego FED ponownie będzie mógł zacząć budować napięcie przed grudniowym posiedzeniem. W obecnej sytuacji może przeciągnąć się korekta dolara, a wzrosty na giełdach powinny się utrzymać. W czwartym kwartale możemy natomiast zobaczyć ponownie zyskującego dolara i lekką korektę na światowych parkietach, tym bardziej, że w USA odbędą się ciekawe wybory prezydenckie.

Autor: Mateusz Adamkiewicz, analityk rynków finansowych HFT Brokers

Dowiedz się więcej na temat: szlachetna

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »