Reklama

Niemiecka gospodarka urosła o ponad 5 proc.

We wtorek po południu można było dojść do wniosku, że inwestorzy uznali swoje zachowanie z poprzedniego dnia za zbyt nerwowe, bo w przeciwnym kierunku podążały indeksy akcji, ceny surowców i walut.

Na rynkach akcji około godzinę przed zakończeniem notowań na GPW indeksy z Europy Zachodniej odrabiały na wartości nieco mniej niż 1 proc., a najlepiej radziły sobie wskaźniki z rynków wschodzących, które w poniedziałek najbardziej ucierpiały na ucieczce inwestorów od ryzyka.

Reklama

Na giełdach w Rosji czy Turcji indeksy rosły o ponad 2 proc. WIG20 poruszał się przez całą sesję powyżej poziomu 2800 pkt. - wpływ rosnących kursów akcji KGHM czy Banku Pekao, niwelowały tracące na wartości więcej niż 1 proc. walory Telekomunikacji Polskiej, czy banku PKO BP.

Pomimo wczorajszy rozczarowujących odczytów indeksów PMI z niemieckiej gospodarki, nasi zachodni sąsiedzi mają wciąż więcej powodów do zadowolenia niż do obaw. Słabnące, za sprawą Grecji, euro zwiększa konkurencyjność eksporterów stanowiących źródło potęgi Niemiec i następuje to w najlepszym możliwym momencie - kiedy potencjał organicznego ożywienia koniunktury zaczął stawać pod znakiem zapytania.

W I kw. 2011 r. PKB Niemiec wzrósł o 1,5 proc. k/k, a w odniesieniu do poziomu sprzed roku był wyższy aż 5,2 proc. Nastroje inwestorów instytucjonalnych mierzone indeksem IFO w maju nie uległy pogorszeniu, czego oczekiwali ekonomiści, a zamówienia w przemyśle strefy euro okazały się nieco wyższe od prognoz (wzrosły o 14,1 proc. r/r, ekonomiści oczekiwali wzrostu o ok. 12,8 proc.).

Pozytywną odmianą od ostatnich publikacji były również dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, gdzie sprzedaż domów na rynku pierwotnym przekroczyła 320 tys., wobec prognoz na poziomie 300 tys.

Na rynku walutowym kurs pary euro-dolar powrócił powyżej poziomu 1,41 USD i podobnie, jak dzień wcześniej, w tym samym kierunku podążyły ceny najważniejszych surowców. Ropa naftowa podrożała o 2 proc. i po południu testowała poziom 100 USD za baryłkę, cena miedzi poszła w górę o ok. 1,5 proc., a srebra o ponad 3 proc. Złoty nie zdołał odrobić strat z poniedziałku względem głównych walut - za franka płacono po południu 3,18 PLN, dolar kosztował 2,80 PLN, a euro podrożało do 3,95 PLN.

Łukasz Wróbel

Dowiedz się więcej na temat: Akcji | gospodarka | niemiecka gospodarka | Ceny surowców | giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »