Reklama

Nowy dzień, ta sama idea

Początek tygodnia nie był udany dla posiadaczy amerykańskich akcji, szczególnie właścicieli spółek technologicznych. W zasadzie od kilkunastu dni cały czas rozgrywamy jedną i tą samą sesję.

Rynek działa według schematu wzrost rentowności amerykańskich obligacji skarbowych, wzrosty spółek cyklicznych i wartościowych, a z drugiej strony relatywna słabość spółek wzrostowych głównie tych wycenianych na wysokich poziomach wskaźników czyli z tzw. długim duration. 

Reklama

Zwróćmy uwagę na relatywnie dużą siłę Dow Jonesa w ostatnich dniach, który przy fatalnie radzącym sobie Nasdaqu w poniedziałek w czasie sesji wypracował historyczny rekord. Głównym powodem siły spółek cyklicznych była przede wszystkim informacja o przegłosowaniu przez Senat pakietu stymulacyjnego dla gospodarki. To duży pierwszy sukces Joe Bidena, trzeba przyznać że w ekspresowym tempie udało się przegłosować pakiet praktycznie bez większych ustępstw, w co wątpiło początkowo bardzo wielu ekspertów. Teraz ustawa wróci do Izby Reprezentantów, gdzie najprawdopodobniej zostanie pozytywnie przegłosowana do końca tygodnia. 

Na pewno na plus trzeba zliczyć również duże tempo szczepień w USA. Jak długo na amerykańskim rynku akcji będzie rozgrywany ten temat bardzo trudno obiektywnie stwierdzić. Zwróćmy uwagę, że z jednej strony siła amerykańskich rafinerii jest imponująca, przykładowo Exxon Mobil zyskał już od początku roku 50 proc., a Chevron 31 proc. Z drugiej strony dość wyraźnie tracą liderzy technologicznej hossy, Tesla straciła od początku roku już 20 proc. Wydaje się, że obecnie trudno wyobrazić sobie że spółki cykliczne utrzymają taką siłę w kolejnych tygodniach. 

W tym kontekście najbardziej prawdopodobne wydają się dwa scenariusze. Po pierwsze wracamy do relatywnej siły spółek technologicznych, czyli sprawdzony od blisko dekady schemat. Po drugie słabość spółek technologicznych jako zapowiedź końca hossy. Ten drugi scenariusz jest o tyle mało prawdopodobny, ze nie potwierdzają go obecnie praktycznie żadne dane makro. Należy go jednak brać pod uwagę, gdyż często na końcu okazuje się że to jednak rynek wiedział lepiej.

Ostatecznie w poniedziałek indeks S&P500 zamknął się na poziomie 3821,35 pkt., tracąc tym samym -0,54 proc., lepiej wypadł Dow Jones +0,97 proc., a zdecydowanie najsłabiej poradził sobie Nasdaq -2,41 proc. Na poziomie poszczególnych sektorów pozytywnie wyróżniły się spółki finansowe, użyteczności publicznej oraz przemysłowe.  Z drugiej strony słabiej od rynku radziły sobie spółki technologiczne, nowoczesnych metod komunikacji, dóbr luksusowych oraz medyczne.

We wtorek w kalendarium makro zabraknie istotnych odczytów.

Tomasz Kania

Dowiedz się więcej na temat: giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »