Reklama

Opada Brexit'owy kurz

Dzisiejsza sesja była pierwszą po głębszym przemyśleniu szokującego wyniku referendum w Wielkiej Brytanii. Nakładała się na to polityczna burza, jaka przetoczyła się w weekend przez brytyjski i europejski establishment oraz jej konsekwencje. Inwestorzy wciąż byli nerwowi, ale ich uwaga zaczęła się koncentrować na konkretnych spółkach czy sektorach, a nie jednoznacznie kazała sprzedawać wszystkie akcje.

W piątek reakcje były paniczne i pod wieloma względami rynki przereagowały, gdyż w krótkim terminie Brexit nie ma większego wpływu na gospodarkę czy działalność spółek. Zresztą jeszcze formalnie nie rozpoczęła się procedura wyjścia Wielkiej Brytanii z UE i niektórzy zaczynają powątpiewać w jej szybkie rozpoczęcie z uwagi na możliwe konsekwencje dla integralności państwa brytyjskiego.

Do tego eurosceptycy przyjęli bardzo ostrożną postawę i nadzwyczaj szybko zaczęli wycofywać się ze swoich korzystnych deklaracji odnośnie konsekwencji Brexitu, wygłaszanych jeszcze na krótko przed czwartkiem. Z kolei Europa kontynentalna oczekuje szybkiego rozpoczęcia negocjacji i już zaczęły pojawiać się zarysy możliwych zmian w Unii bez wyspiarskiego kraju. Pierwsze efekty głosowania Brytyjczyków nie są więc gospodarcze, ale czysto polityczne i to one zaczynają przerażać inwestorów.

Reklama

Chodzi głównie o rodzący się kryzys władzy w Londynie, możliwy rozpad Wielkiej Brytanii oraz postępująca dezintegracja Unii Europejskiej. Jako przykład może służyć zachowanie rynku CDS, gdzie koszt ubezpieczenia włoskiego długu od czwartku podrożał bardziej niż brytyjskiego. Pod pewnym względem przypomina to 2012 roku, kiedy obawiano się dezintegracji strefy euro w wyniku kryzysu zadłużeniowego. Teraz obserwujemy kryzys polityczny i jego pochodną w postaci niepewności co do przyszłego kształtu Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii.

Inwestorzy od niepewności stronią, stąd kontynuacja spadków, ale w mniejszej skali niż w piątek i o bardziej wybiórczym charakterze. Najbardziej dotknięte podażą były spółki finansowe na czele z bankami. Wynikało to ze słabości tego sektora na całym kontynencie oraz powrotu obaw co do ustawowego rozwiązania kredytów frankowych, które w piątek skokowo stały się większym obciążeniem dla budżetów tysięcy polskich rodzin. W dalszej kolejności słabe były spółki, które negatywnie odczują zmiany na rynku walutowym. Obawiano się również uszczuplenia przyszłego budżetu UE w wyniku utraty ważnego płatnika netto oraz zmniejszenia wymiany handlowej z Wielką Brytanią. Dwie ostatnie kwestie to jednak jak na razie pieśń przyszłości, gdyż w krótkim terminie działalność spółek nie powinna ulec zmianie, podobnie jak status Londynu, który automatycznie struktur europejskich nie opuszcza.

Ostatecznie spadki sięgnęły 2,1 proc. przy zdecydowanie mniejszych obrotach niż w piątek. Tym samym powoli opada Brexit'owy kurz i wyłaniają się jego pierwsze konsekwencje oraz potencjalne zagrożenia. Te niestety są głównie polityczne, a więc trudne do zmierzenia i tym samym wprowadzające duży zamęt. Z drugiej jednak strony otwierają się też nowe możliwe szanse, na których część spółek może skorzystać, a jeszcze inne grono podmiotów praktycznie nie odczuje wpływu Brexitu i dalej może się rozwijać. W konsekwencji gromadzący małe spółki sWIG80 dzisiaj praktycznie nie zmienił swojej wartości.

Łukasz Bugaj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »