Reklama

OPEC straszy rynki ropy

Najbliższe spotkanie zaplanowano obecnie na grudzień, jednak spotkanie kryzysowe może zostać zwołane w każdym momencie, jeżeli zajdzie taka potrzeba.

Wspomniane szacunki deficytu na poziomie 2 milionów baryłek dziennie w III kwartale doprowadziły do pewnej nerwowości w Międzynarodowej Agencji Energii - realne stały się również prognozy mówiące o uwalnianiu rezerw strategicznych przez rządy. Takie posunięcie byłoby postrzegane przez rynek jako akt desperacji i mogłoby przynieść skutek odwrotny do zamierzonego, jeżeli uwzględni się to, że zasadniczy wpływ na poziom cen mają obecnie obawy dotyczące przyszłości.

Reklama

Uwaga inwestorów kieruje się w stronę letniego szczytu zapotrzebowania

Obecnie jasne jest tylko to, że pomimo ciągłej niepewności związanej z podażą - zwłaszcza w przypadku Libii - w najbliższych miesiącach inwestorzy zaczną przyglądać się stronie popytowej, aby ustalić, jak obecny trend spadkowy w zakresie aktywności gospodarczej wpłynie na zapotrzebowanie.

Cena ropy Brent zbliżyła się do dolnej granicy przedziału 120 - 125 dolarów, w którym spędziła nieco czasu przed niedawnym załamaniem. Spread w stosunku do ropy WTI wzrósł powyżej 18 dolarów - cena tego ostatniego gatunku nadal tkwi w okolicach 100 dolarów w związku z tym, że spodziewane zwiększone dostawy do Cushing (centrum dystrybucyjnego ropy naftowej, którą handluje się w Nowym Jorku) będą wywierać dość istotną presję spadkową.

W najbliższych miesiącach inwestorzy będą się martwić również tym, czy Arabia Saudyjska zdoła zwiększyć produkcję na tyle, by zaspokoić letni szczyt popytu - rynek zastanawia się również, jak bardzo niedawne spowolnienie wzrostu gospodarczego wpłynie na taką górkę popytu w najbliższych miesiącach.

Gaz ziemny zaczyna drożeć

Cena gazu ziemnego ze Stanów Zjednoczonych zaczęła nieco się ożywiać po tym jak większość z ostatnich trzech lat spędziła w trendzie bocznym. Chroniczna krótka pozycja zajmowana przez fundusze hedgingowe w związku z dodatnią różnicą między cenami w dostawach w bardziej odległej przyszłości a cenami w dostawach w najbliższym czasie, zwaną również contango, w ostatnich tygodniach zaczęła maleć. Niedawne wysokie temperatury, które wystąpiły po skrajnie chłodnej zimie, a także przestoje elektrowni jądrowych i zwiększony popyt przemysłowy sprawiły, że poziom zapasów spadł poniżej sezonowych przeciętnych. Na razie jednak pomimo tego że rynek utknął w zakresie 4 - 5 dolarów trzeba będzie uwzględnić niewiadomą w postaci zbliżającego się sezonu huraganów.

Kukurydza drożeje w związku z malejącymi zapasami

Na rynkach zbóż pojawiła się podobna problematyczna sytuacja, co w 2010 r. - susze utrudniły siewy pszenicy od Chin po Stany Zjednoczone (nie oszczędzając również Europy). Głównym poszkodowanym jest jednak kukurydza, w przypadku której powodzie na najważniejszych obszarach amerykańskiego "pasa kukurydzy" zaburzyły rytm dostaw.

W rezultacie mieliśmy wzrost stosunku ceny kukurydzy do ceny pszenicy do poziomu najwyższego od ponad pięćdziesięciu lat, ponieważ producenci mają problemy z zaspokojeniem popytu zarówno odbiorców pasz, jak i gorzelni. Ostatnio mogliśmy też zaobserwować dodatkowe zwiększenie produkcji etanolu związane z wysokimi cenami benzyny.

Konsolidacja na rynkach metali szlachetnych

Złoto i srebro spędziły ostatni tydzień na konsolidacji w sytuacji, w której inwestorzy zwracali najwięcej uwagi na rynki surowców energetycznych i zbóż. Historia pokazuje, że miesiące letnie są kiepskim okresem w związku z sezonowym spadkiem popytu - w tym roku mamy też dodatkowy bodziec w postaci zakończenia QE2 pod koniec czerwca. Czynniki te mogą mieć wpływ na popyt zgłaszany przez inwestorów, jednak dopiero się przekonamy, czy uda się przebić nowo ustanowione majowe poziomy wsparcia. Czynniki ogólne, takie jak wysoki popyt zgłaszany przez banki centralne i inwestorów, ujemne rzeczywiste oprocentowanie obligacji USA, a także powszechna niepewność, nadal sprawiają, że metale szlachetne nie tanieją tak, jak można by się tego spodziewać po pęknięciu bańki spekulacyjnej.

Stosunek ceny srebra do złota, ukazujący, ile uncji srebra trzeba sprzedać, żeby kupić uncję złota, od czasu majowej korekty ustabilizował się w zakresie od 40 do 45.

Cukier drożeje, ale jak długo?

Cenie cukru udało się powrócić do poziomu 24 centów za funt, co odpowiada 50% odrobienia strat po dramatycznej wyprzedaży, z którą mieliśmy do czynienia w okresie od lutego do maja. Do wzrostu cen doprowadził wyższy popyt w połączeniu z niższymi od oczekiwań dostawami z Brazylii i Tajlandii. Mamy jednak wrażenie, że po zaspokojeniu takiego krótkoterminowego popytu dostawy powinny nadal się zwiększać - zwłaszcza produkcja indyjska wygląda zdrowo po dobrym początku monsunów.

Ole S. Hansen

Dowiedz się więcej na temat: strasz | rynki | rynek ropy | straszenie | OPEC | ropa naftowa | paliwa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »