Reklama

OPEC uderzyła w Rosję

Ostatnim biznesowym wydarzeniem było niedawne spotkanie przedstawicieli członków Organizacji Państw-Eksporterów Ropy Naftowej (OPEC) w Wiedniu. Mimo zastrzeżeń części z nich uzgodniono, że wydobycie surowca pozostanie na dotychczasowym poziomie 30 mln baryłek dziennie. Ta wiadomość na pewno ucieszyła kierowców, a zaniepokoiła Kreml i rosyjskich oligarchów.

Reklama

Jak podkreślał przed szczytem "The Economist", kraje należące do OPEC można podzielić na dwie kategorie. Większość azjatyckich producentów (np. Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt) jest w stanie eksploatować surowiec tanio, dlatego utrzymywanie się najniższych od czterech lat cen ropy Brent nie zagraża ich gospodarczej kondycji.

Gra interesów

Przemawia za tym również zadowalający poziom posiadanych przez te kraje rezerw finansowych (oczywiście wyjątkiem jest Irak). W Nigerii, Wenezueli i Iranie koszty wydobycia są wyższe, stąd presja na ograniczenie produkcji, co wywindowałoby cenę czarnego złota.

Poszkodowanym w globalnej rozgrywce trudno było jednak liczyć na kompromis. Gra na zniżkę ceny oznaczałaby dla Saudyjczyków i im podobnych ryzyko udziałów w rynku na rzecz państw spoza OPEC. W kartelu nie obowiązuje grupowa solidarność także choćby dlatego, że arabskie królestwo od dziesięcioleci pozostaje w złych stosunkach z Iranem. Ar-Rijad jest za to militarnym sojusznikiem USA, które do tej pory korzystały na obecnych stawkach dzięki boomowi na szczelinowanie. Oszczędności płynące z uzyskiwanej w ten sposób taniej energii zwiększają popyt konsumencki w innych branżach oraz ograniczają pole manewru państw, z którymi Stanom Zjednoczonym nie jest pod drodze: Iranu, mającej coraz większe problemy z utrzymaniem swojego modelu socjalizmu Wenezueli, Rosji.

Cios w kursy walut

Gwoli prawdy nie tylko Rosja, lecz także wszystkie wydobywające ropę kraje spoza OPEC (np. Meksyk) liczyły na zmniejszenie obowiązujących ten kartel kwot. Tanie paliwo odbija się bowiem na sile ich walut. Po ogłoszeniu ustaleń z Wiednia, kurs norweskiej korony wobec amerykańskiego dolara i euro spadł do najniższego poziomu od pięciu lat. Podobnie zachowuje się kanadyjski dolar. W przypadku naszego wschodniego sąsiada 1 grudnia można było mówić o "czarnym poniedziałku". Na moskiewskiej giełdzie za jednego dolara trzeba było zapłacić prawie 54 ruble, za jedno euro - ponad 67 rubli.

W porównaniu z sytuacją sprzed roku kurs rosyjskiej waluty do amerykańskiej obniżył się o 45 proc. W dużej mierze jest to rezultat sankcji spowodowanych agresją na Ukrainie, lecz czynnik naftowy jest również nie do przecenienia. Wschodnie koncerny mogłyby same ograniczyć wydobycie (prezes Rosnieftu Igor Sieczyn ocenia możliwe cięcia na 200 - 300 000 baryłek dziennie), jednak wpłynęłoby to negatywnie na całokształt tamtejszej gospodarki. Słaby rubel nie przełożył się na spadek inflacji. Według prognoz ministerstwa finansów przed końcem 2014 r. wzrośnie ona do 9 proc. W ramach walki z inflacją bank centralny obniżył stopy procentowe, jednak nie zmieniło to niskiego poziomu wzrostu gospodarczego. W trzecim kwartale tego roku rosyjski Produkt Krajowy Brutto był tylko o 0,7 proc. wyższy niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

Lepiej nie będzie

Kreml jest świadomy powagi sytuacji. Wypowiadając się dla austriackiej gazety "Die Presse" Sieczyn twierdzi, że w 2015 r. cena ropy może spaść nawet poniżej 60 USD i dopiero w połowie roku będzie można liczyć na poprawę sytuacji. Prezes Rosnieftu wezwał także do stworzenia ogólnoświatowej rady zajmującej się monitoringiem cen.

Propozycja ta jednak raczej nie zostanie potraktowana poważnie, ponieważ do tej pory Rosja unikała dialogu z OPEC, starając się za każdym razem na własną rękę dopasować do jej posunięć. Tamtejsze ministerstwo finansów zapowiada przystosowanie budżetu do negatywnych trendów na rynku paliw. Do zbilansowania dochodów i wydatków państwa konieczna jest cena 100 dolarów za baryłkę czarnego złota.

Główny analityk firmy brokerskiej Ava Trade Naeem Aslam powiedział stacji CNBC, że spadek cen ropy może mieć również pozytywny wpływ na rosyjską gospodarkę. Tani surowiec powinien przełożyć się na niższe koszty wytwarzania różnych dóbr i niższą inflację. Jak nie od dziś wiadomo, problem polega jednak na tym, że to, co dobre dla np. przemysłu spożywczego, jest zabójcze dla stanowiącego podporę PKB wschodniego mocarstwa sektora energetycznego.

Analitycy przewidują, że problemy oligarchów zaowocują wzmożeniem niezadowolenia opinii publicznej i presji na najwyższe władze. Do informacji płynących z Moskwy zawsze trzeba podchodzić z dystansem, jednak informatorzy zachodnich mediów już w październiku donosili o konflikcie między zwolennikami Władimira Putina i premiera Dmitrija Miedwiediewa na tle stosunku do sankcji.

Zyskali konsumenci

W nocy z 30 listopada na 1 grudnia polskiego czasu kurs ropy Brent wynosił 82 USD za baryłkę. Od lata staniała ona o 30 proc., z czego 13 proc. przeceny przypadło na sam listopad. Jak widać rynek nie wziął zbyt poważnie kolejnych będących odpowiedzią na nagminne zarzuty o przekraczanie oficjalnego poziomu wydobycia deklaracji, że wysokość ustalonych kwot będzie traktowana poważnie przez wszystkich członków OPEC.

Wygranymi tej sytuacji są: linie lotnicze, producenci tworzyw sztucznych, inne firmy z branży chemicznej, przedsiębiorstwa logistyczne i zwykli kierowcy. Amerykanie płacą już za galon paliwa (3,785 l) mniej niż trzy dolary. W Polsce w ostatnich tygodniach benzyna i olej napędowy taniały średnio o 5 gr na litrze, a decyzja OPEC na pewno podtrzyma tę tendencję.

Trzeba jeszcze wspomnieć o jednym, mniej oczywistym dla polskiego obserwatora, aspekcie wiedeńskiego spotkania. Z jego wyników nie byli zadowoleni amerykańscy producenci gazu łupkowego, ponieważ w sytuacji, gdy ustalony poziom wydobycia (30,66 mln baryłek) jest wciąż wyższy od światowego dziennego zapotrzebowania (29,3 mln baryłek), to oni prawdopodobnie będą musieli ograniczyć zasięg swojej działalności. Jakkolwiek można uznać to za porażkę całego świata, ponieważ mniejszy pobyt na paliwo jest pochodną spowolnienia gospodarczego, ministrowie kilku należących do kartelu państw nie ukrywali satysfakcji z pohamowania ambicji groźnego rywala. Jak widać, niektórym państwom nawet posiadanie wspólnego wroga (największego przegranego konferencji z punktu widzenia wpływów do budżetu - Iranu) nie pozwala zapominać o swoich innych interesach.

Kordian Kuczma

Autor jest doktorem nauk politycznych PAN

Dowiedz się więcej na temat: Rosja? | Rosja | ropa naftowa | cena paliwa | OPEC | stacje benzynowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »