Reklama

PKB Chin w górę o 9,7 proc.

Ekonomiści oczekiwali wzrostu o 9,4 proc., zatem powody do radości by się znalazły, gdyby nie jednoczesny wzrost inflacji w marcu do 5,4 proc., co grozi kolejną podwyżką stóp.

Ekonomiści oczekiwali wzrostu o 9,4 proc., zatem powody do radości by się znalazły, gdyby nie jednoczesny wzrost inflacji w marcu do 5,4 proc., co grozi kolejną podwyżką stóp.

Zanim przejdziemy do giełd azjatyckich - krótki zarys sesji w USA, gdzie po początkowych spadkach sięgających nawet 1 proc. w przypadku S&P, indeksy zdołały wyjść na plus lub w okolice zera. Inwestorzy liczą na dobre wyniki kwartalne, które w większej skali będą publikowane w kolejnych dniach. Warto jednak zwrócić uwagę, że kurs JP Morgan, który ogłosił swoje wyniki w środę, wczoraj nadal tracił, zatem inwestorzy wykorzystali wyniki do realizacji zysków. Dziś przed sesją raport kwartalny przedstawi Bank of America, który jednak rzadko zaskakiwał pozytywnie analityków w poprzednich kwartałach.

Reklama

Mimo wszystko zachowanie Wall Street - to jest kurczowe trzymanie się wcześniej ustalonych poziomów - mogło mieć pozytywny wpływ na inwestorów z Azji. Tam jednak do głosu doszły czynniki lokalne. Odczyt PKB Chin i inflacji wskazuje na możliwość dalszego podnoszenia stóp przez Bank Ludowy, ponieważ dotychczasowe podwyżki najwyraźniej nie wpłynęły na tempo wzrostu gospodarczego (nie osłabiły też tempa wzrostu cen). Dla rynków akcji nie jest to wymarzony scenariusz, stąd dominowały dziś w Azji spadki. Nikkei stracił 0,65 proc. (m.in. przeceniono akcje Toyoty po przełożeniu publikacji prognoz finansowych), Kospi 0,03 proc., a ok. 8:00 Hang Seng spadał o 0,3 proc., zaś SCI o 0,5 proc.

Dane o inflacji mogą zdominować dziś handel na rynkach finansowych, ponieważ podaje je Eurostat (o 11:00) i amerykański departament pracy (o 14:30). Ale o ile w gestii większości banków centralnych leży tylko hamowanie oczekiwań inflacyjnych i presji płacowej, to główną rolę w ograniczaniu wzrostu cen surowców ma do odegrania Fed, który ilościowym luzowaniem polityki pieniężnej w dużym stopniu przyczynił się do przepływu kapitału spekulacyjnego na rynki surowcowe. Dlatego to dane o inflacji z USA powinny być wyczekiwane najmocniej, bo mogą doprowadzić do bardziej zdecydowanej zmiany retoryki członków Fed, wśród których pojawił się w ostatnich tygodniach wyraźny podział poglądów.

Warszawski parkiet nadal znajduje się w fazie zawieszenia między rekordem hossy, a wsparciem pochodzącym z linii trendu wzrostowego, czy też wcześniejszej konsolidacji. Inwestorzy z jednej strony zaczynają się już trochę obawiać konsekwencji wzrostu inflacji, ponieważ tylko niewielka część notowanych spółek jest w stanie zarabiać na rosnących cenach surowców, z drugiej jednak strony wciąż mogą liczyć na napływający na rynek kapitał od inwestorów porzucających nieefektywne w tym momencie lokaty bankowe i obligacje o stałym oprocentowaniu. Dziś rano dylemat polskiego rynku nie zostanie raczej rozstrzygnięty, a wydarzenia na parkiecie mogą nabrać dynamiki po południu, kiedy poznamy dane o inflacji w USA.

Emil Szweda, Noble Securities

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »