Reklama

Platyna i pallad najdroższe od kilkunastu miesięcy

Osłabienie amerykańskiego dolara na początku bieżącej sesji sprzyja wzrostom cen metali szlachetnych. Zyskują na tym złoto oraz srebro, jednak jeszcze ciekawiej sytuacja wygląda na wykresach platynowców.

Reklama

Notowania platyny dzisiaj rano wybiły się na kolejne tegoroczne maksimum - obecnie cena tego surowca porusza się w okolicach 1175 USD za uncję, co jest najwyższym poziomem od ponad 16 miesięcy.

Prawdziwą gwiazdą środowego poranka jest jednak pallad, którego notowania wystrzeliły w górę o ponad 7% do poziomów przekraczających 740 USD za uncję. Później notowania palladu odreagowywały tę zwyżkę, jednak i tak oznaczała ona sięgnięcie przez ceny tego kruszcu najwyższego poziomu od około 14 miesięcy.

Notowania platyny i palladu mają większy potencjał wzrostowy niż ceny złota i srebra ze względu na sprzyjające stronie popytowej fundamenty tych rynków. Konflikty i strajki w kopalniach platyny w RPA są korzystne dla inwestorów na rynku tego metalu, a jednocześnie wspierają one także kupujących na rynku palladu, gdyż kraj ten jest ważnym producentem również tego kruszcu.

Notowania platyny - dane dzienne

Strona podażowa króluje na rynku ropy naftowej Początek bieżącego tygodnia przyniósł test oporu w okolicach 43 USD za baryłkę na wykresie amerykańskiej ropy naftowej WTI. Poziom ten okazał się skuteczną barierą dla strony popytowej, która zresztą w ostatnich dniach i tak była wspierana raczej przez uwarunkowania techniczne, nie zaś fundamenty na rynku ropy naftowej. Co prawda pojawiły się spekulacje dotyczące możliwości podjęcia kolejnych rozmów przedstawicieli krajów produkujących ropę naftową, jednak istnieją uzasadnione wątpliwości co do tego, czy takie spotkanie cokolwiek by zmieniło.

Chociaż Wenezuela naciska na solidarne zamrożenie produkcji ropy naftowej przez kraje z OPEC oraz spoza kartelu, to wielu kluczowych producentów jest temu rozwiązaniu przeciwna - należą do nich m.in. Arabia Saudyjska, Iran i Irak, które wolą walczyć o swój udział w rynku, a nie o wyższe ceny ropy. W rezultacie, notowania tego surowca pozostają pod presją podaży i mają potencjał do kontynuacji zniżki. Sprzedającym dodatkowo wczoraj sprzyjały dane z USA.

Amerykański Instytut Paliw podał, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych wzrosły o 2,1 mln baryłek. Z kolei Departament Energii podał, że w 2016 r. produkcja ropy w USA spadnie o 700 tys. baryłek dziennie, co jest mniejszą zniżk ą niż prognozowano wcześniej (-820 tys. baryłek dziennie).

Notowania ropy naftowej WTI - dane dzienne.

Dorota Sierakowska Analityk surowcowy

Złoto konsoliduje się? Miniony tydzień zapowiadał się dla złota wyjątkowo korzystnie. Metal zdołał utrzymać wypracowany przed weekendem wynik i wydawał się kontynuować marsz w kierunku 1375 USD za uncję. Niewielkie spadki notowań szybko udało się odrobić na fali korzystnych dla kruszcu planów Banku Anglii, ale na drodze do dalszych wzrostów znów stanęły Stany Zjednoczone. Dane o zatrudnieniu okazały się bezlitosne i kruszec zakończył tydzień pod kreską. W poniedziałek złoto wahało się wokół osiągniętego w piątek poziomu i utrzymywało w kanale 1347-1353 USD za uncję, by dzień później - wciąż dzięki osłabieniu dolara - osiągnąć tygodniowe maksimum na poziomie 1366 USD. Z uwagi na brak kluczowych danych, sytuacja zdawała się stabilizować, czemu bez wątpienia nie służyły skrajne wypowiedzi członków Fed. W środę szef nowojorskiego Fed-u, William Dudley, głośno wyraził swoje wątpliwości odnośnie zagrożeń dla dalszego wzrostu amerykańskiej gospodarki i zasugerował, że Rezerwa Federalna może wstrzymać się z podwyżkami stóp procentowych aż do grudnia. Tymczasem szef Fed-u z Dallas, Robert Kaplan, publicznie twierdził, ze wrześniowa podwyżka wciąż jest możliwa. W panującej na rynkach atmosferze niepewności co do faktycznej kondycji gospodarki USA, złoto nieco się osłabiło i w czwartek, w pierwszej połowie dnia zanurkowało nawet poniżej granicy 1350 USD za uncję. Dołek okazał się jednak chwilowy, bo złotu z pomocą przyszedł Bank Anglii. Dzięki informacjom dotyczącym obniżenia stóp procentowych do rekordowo niskiego poziomu 0,25 proc. oraz niespodziewanego planu skupu obligacji za 60 miliardów funtów w ciągu najbliższych sześciu miesięcy - bezpieczne aktywa znów były w cenie. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy Wielka Brytania po raz kolejny pomogła notowaniom kruszcu, który tym razem zakończył dzień na poziomie 1360 USD za uncję. Wśród komentarzy na temat wprowadzonego przez Brytyjczyków programu luzowania ilościowego coraz głośniej brzmiały jednak głosy oczekujące na publikację danych z amerykańskiego rynku pracy. Raport o lipcowym zatrudnieniu okazał się lepszy od prognoz - Amerykanom udało się stworzyć 255 tys. nowych miejsc pracy, a stopa bezrobocia utrzymała się na relatywnie niskim poziomie 4,9 proc. Po ogłoszeniu tych informacji - potencjalnie umożliwiających podniesienie stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu Fed-u - dolar szybko się umocnił, a złoto zaliczyło nagły, 23-dolarowy spadek. W Londynie giełda zamknęła się z wynikiem 1340,40 USD za uncję, a za oceanem jeszcze niżej - na poziomie 1335,50 USD za uncję. Dla polskich inwestorów dolar również okazał się kluczowy. Kurs amerykańskiej waluty względem złotówki w minionym tygodniu wahał się między 3,8340 a 3,9052, i to właśnie on pogłębił spadek wyceny kruszcu na naszym rynku. W oparciu o londyńskie fixingi i średni kurs dolara wg NBP, dla polskich inwestorów tydzień zakończył się spadkiem cen złota na poziomie 99,74 zł (-1,9 proc.). Marianna Wodzińska Inwestycje Alternatywne Profit S.A.

SUROWCE NOTOWANIA ONLINE

Dowiedz się więcej na temat: surowce | metale szlachetne | złoto | srebro | platyna | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »