Reklama

Początek oczekiwanej korekty?

Przez cały dzień mieliśmy w zasadzie do czynienia z bardzo dobrymi nastrojami na rynku. Ten nie był przekonany, co do szybkości podwyżek w Stanach Zjednoczonych, a ryzyko polityczne wciąż było ignorowane. Dodatkowo dobre nastroje wspierało odbicie cen na rynku ropy naftowej. Zaszkodził jednak jeden czynnik - brak konkretów na temat polityki podatkowej w USA.

Donald Trump zapowiadał, że w najbliższym czasie zapowiedziane zostaną programy mające wspierać gospodarkę. To właśnie dzisiaj Steve Mnuchin, Sekretarz Skarbu miał zaprezentować konkrety dotyczące reformy podatkowej. Rynek nie otrzymał jednak żadnych konkretów. Jedyny, który może być za taki uznawany to czas ewentualnego głosowania, który zapowiedziany został na moment przed przerwą wakacyjną w Kongresie.

Sam Mnuchin mówił jednak, że jest jeszcze za wcześniej, aby ujawniać szczegóły. Co ważniejsze, wskazał on, że obniżka podatków będzie dotyczyć głównie klasy średniej, nie wspominając przy tym nic na temat przedsiębiorstw. To właśnie amerykańskie spółki czekały na wskazówki, co do obniżki podatku CIT, który mógłby podnieść ich zyski netto. To mogło być już w zasadzie wycenione przez rynek, dlatego nie dziwi obecny spadkowy ruch na głównych indeksach na Wall Street.

Reklama

Generalnie dane w Stanach Zjednoczonych są w dalszym ciągu bardzo pozytywne. Przede wszystkim rynek nieruchomości, który wskazuje na mocne odbicie inwestycji w kolejnych miesiącach. Dzisiaj poznaliśmy dane na temat stabilnego wzrostu cen domów. Ważnym czynnikiem dla Wall Street jest jednak cena ropy naftowej, która motywuje spółki energetyczne do wzrostów. Dzisiaj ropa znalazła się najwyżej od kilku dni znajdując się jednak bardzo blisko wielomiesięcznych maksimów. Dzisiejszy raport o zapasach okazał się być minimalnym rozczarowaniem dla byków, gdyż w dalszym ciągu pokazał wzrost zapasów. Spadki cen ropy notowane od momentu publikacji raportu w jeszcze większym stopniu pogarszają nastroje na Wall Street.

Wyraźne cofnięcie na Wall Street nie wpłynęło znacząco na europejskie indeksy. Te znajdują się bardzo blisko ostatnich rekordów, choć końcówka sesji była wyraźnie spadkowa. Niemiecki DAX rozpoczął sesję blisko 12 tys. punktów, ale sesja zakończyła się wyraźnie poniżej tego poziomu. W przypadku Europy mamy do czynienia z narastającymi ryzykami ze strony politycznej. Na zamknięciu sesji DAX stracił 0,46 proc., CAC40 zniżkował o 0,15 proc., natomiast brytyjski FTSE 100 stracił 0,46 proc. Natomiast w przypadku Wall Street S&P 500 po godzinie 17:30 traci 0,24 proc., DJIA zniżkuje 0,02 proc., natomiast Nasdaq zniżkuje aż o 0,80 proc.

Indeks WIG20 zachowywał się dzisiaj bardzo pozytywnie, w dalszym ciągu nie widać sygnałów wykupienia i dopiero mocniejsze cofnięcie na europejskich indeksach mogłyby popsuć nastroje inwestorów na Książęcej. WIG20 zakończył sesję notując wzrost 0,22%.

Michał Stajniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »