Reklama

Popyt zaatakował w końcówce

Na wstępie warto przypomnieć, że wydarzeniem piątkowej sesji była kolejna, nieudana próba wybicia respektowanej w ostatnim okresie zapory podażowej: 1643-1662 pkt. Co prawda to popyt kreował wydarzenia w porannej odsłonie, ale ostatecznie we wskazanym rejonie ukształtował się lokalny punkt zwrotny.

Generalnie wczoraj podobny scenariusz zaczął realizować się od początku notowań na serii czerwcowej. Po neutralnym otwarciu kolejne fazy handlu należały już bowiem do podaży, w wyniku czego kontrakty ponownie oddaliły się od oporu fibo: 1643-1662 pkt. 

Nie był to jednak jakiś silny i przekonujący ruch falowy. Można to w skrócie określić stopniowym osuwaniem się rynku pod własnym ciężarem (co w dużym stopniu korespondowało z zachowaniem parkietów bazowych).

Niemniej luka hossy została domknięta  i ostatecznie niewiele zabrakło do bezpośredniego starcia w okolicy dolnej linii lokalnego kanału cenowego (nawiązuję tutaj do wykresu FW20M2020 w skali intradayowej; wspominałem wczoraj w opracowaniach online, że w/w linię można traktować jako linię szyi intradayowej formacji głowy z ramionami). 

Reklama

Jej przełamanie stałoby się prawdopodobnie bodźcem inspirującym podaż do podejmowania kolejnych działań. Najpewniej znalazłoby to swój finał w postaci testu wsparcia Fibonacciego: 1562-1567 pkt. Wydaje się, że jeśli i tutaj popyt nie zdołałby zamanifestować swojej obecności na rynku, to można by już mówić o pierwszym, dość wymownym sygnale słabości - korespondującym z nieudaną próbą sforsowania średnioterminowej zapory podażowej: 1643-1662 pkt. 

Wczoraj nic takiego jednak się nie wydarzyło. Co więcej, w końcowej fazie handlu obóz byków wziął na siebie ciężar gry, co znalazło odzwierciedlenie w postaci kolejnej próby wybicia bariery cenowej: 1643-1662 pkt. 

Jak wynika z załączonej grafiki, poniedziałkowe zamknięcie wypadło dokładnie we wskazanym korytarzu cenowym. Nie udało się zatem sforsować tej przeszkody, ale z drugiej strony to popyt okazał się jednak zwycięzcą wczorajszej batalii. 

Podsumowując, trudno na razie skupiać się na jakichś nowych wątkach dotyczących oceny aktualnej sytuacji technicznej wykresu. Prawdą jest to, że kupujący mają problemy z wybiciem dość istotnego (w sensie konstrukcyjnym) oporu (wzmocnienie w postaci projekcji układu ABCD), ale ta okoliczność w bardzo ograniczonym stopniu determinuje działania podejmowane przez sprzedających.

Jak do tej pory niedźwiedziom nie udało się sforsować żadnej istotnej zapory popytowej. Po wykrystalizowaniu się relatywnie silnego ruchu odreagowującego, seria czerwcowa weszła po prostu w fazę trendu bocznego. Tak jak sugerowałem w zeszłotygodniowych opracowaniach, pierwszym istotnym ostrzeżeniem byłoby tutaj trwałe przełamanie dość charakterystycznej strefy wsparcia:  1562-1567 pkt, posiadającej obecnie ciekawe wzmocnienie w postaci projekcji intradayowej (pro-wzrostowej) formacji ABCD (rozwinę ten wątek w pierwszym komentarzu online).

Paweł Danielewicz 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »