Reklama

Pospolite ruszenie na wyższe sfery

Miniony tydzień na warszawskim parkiecie charakteryzował się niewielką zmiennością notowań indeksów. W rezultacie wskaźnik blue chipów wskazał -0,72proc., mWIG40 +0,44proc., a sWIG80 -0,32proc.

Był to wyraźnie tydzień na przeczekanie. Żadna ze stron nie chciała przejąć większej inicjatywy. To może zmienić się teraz, bowiem poniedziałek może należeć do byków. Zmiana układu sił w pierwszych dniach po przerwie weekendowej może być dobrym prognostykiem na najbliższe sesje. W dalszym ciągu celem byków jest sforsowanie poziomu oporu na wysokości 2420pkt. Póki co, dwie próby zakończyły się fiaskiem dla strony popytowej. Teraz przyszła kolej na trzecie podejście. Dziś nie ma istotnych danych makro, dlatego na ważniejsze impulsy płynące z największej gospodarki świata będziemy musieli poczekać do jutra, kiedy nastąpi odczyt dynamiki sprzedaży domów na rynku wtórnym w USA.

Reklama

Za złoto ponownie płaci się najwięcej w historii. Dziś w Nowym Jorku na rynku terminowym notowania sięgnęły już 1260,1 USD za uncję. Od początku roku kruszec podrożał już o 15 proc. i ma duże szanse, aby na plusie zakończyć już dziesiąty rok z rzędu. W ubiegłym jego cena wzrosła prawie o jedną czwartą. Część inwestorów kupuje złoto także ze względu na spodziewany popyt ze strony Chin. Chińczycy sygnalizują chęć dywersyfikowania swoich gigantycznych rezerw zagranicznych, wśród których złoto ma obecnie jedynie 1,6 proc. udziału. Jest to poziom znacznie mniejszy niż w wypadku krajów zachodnich.

Z kolei na rynku walutowym miniony tydzień był dobry dla wspólnej waluty eurolandu. Wobec amerykańskiego dolara umocniła się ona 2,3 proc., najbardziej od 22 maja 2009 roku. Słabnące obawy o skutki kryzysu zadłużeniowego w strefie euro skłoniły wielu traderów do rezygnacji z gry na spadek notowań wspólnej waluty. Sprzyjały temu sprzedaż dziesięcioletnich obligacji hiszpańskiego rządu oraz zgoda przywódców państw Unii Europejskiej na ujawnienie kondycji finansowej banków. Z technicznego punktu wiedzenia obowiązuje nadal trend wzrostowy, dlatego kontynuacja aprecjacji euro względem amerykańskiego dolara jest bardzo prawdopodobna. Podobny układ techniczny zarysował się na rynku funt dolar, gdzie obserwujemy zdecydowana przewagę strony popytowej. Taka tendencja powinna nadal obowiązywać. Strategicznym poziomem wsparcia jest poziom 1,4800. Pod dalszą presja wyprzedaży znajduje się para dolar jen. Dziś nastąpiło niewielkie odreagowanie, ale nadal niedźwiedzie depczą po piętach bykom, dlatego powrót kursu na piątkowe minimum jest prawdopodobne. Sygnałem świadczącym o zmianie układu sił na parkiecie będzie przełamanie oporu na wysokości 90,95.

Krzysztof Wańczyk

Dowiedz się więcej na temat: złoto | pospolite ruszenie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »