Reklama

Powiew bessy

Dzisiejsza pierwsza od dłuższego czasu poważniejsza sesja spadkowa na światowych parkietach giełdowych była pewnego rodzaju niespodzianką dla byków. Prawdą jest, że w dużej mierze wywołały to dane z Chin - spadek importu o 20 proc. r/r to ciężko nazwać gorszym odczytem, to po prostu fatalne dane. Ale nie tylko Chiny są głównym punktem uwagi inwestorów, gdyż dane makro nie zachwycają ogólnie na świecie, w tym także w strefie euro i w Stanach Zjednoczonych.

Wygląda na to, że rynki wreszcie przeszły w pełni do reagowania na złe dane, porzucając wcześniejszą zasadę "złe dane to dobre dane", gdyż po raz pierwszy od 2008 roku prognozy wyników spółek pogarszają się znacząco w wyniku mocnej rewizji popytu krajowego w Chinach, co odróżnia obecne spadki na giełdach od tych wcześniejszych, gdy np. DAX tracił "bo Grecja".

Reklama

Jednocześnie mocno maleją nadzieje byków na dalsze wzrosty, gdyż po tym jak musiały wycofać się z koncepcji V-kształtnego wybicia po czarnym poniedziałku koncepcja podwójnego dna wydaje się tracić momentum i popyt na rynku do dalszych wzrostów. W związku z tym inwestorzy giełdowi na całym świecie zadają sobie pytanie czy trzeba przyzwyczaić się do spadków. Obecny i nadchodzący tydzień przeważą w odpowiedzi na to pytanie.

Paweł Ropiak

Dowiedz się więcej na temat: tym | giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »