Reklama

Przeciwstawne tendencje

Od początku czwartkowej sesji popyt dyktował warunki gry, co korespondowało z przebiegiem popołudniowej fazy środowych notowań.

Co istotne, wydarzenia rozgrywały się konsekwentnie ponad lokalnym klastrem cenowy: 1829-1843 pkt, który jeszcze nie tak dawno pełnił rolę zapory podażowej. Po wybiciu, zgodnie z często manifestującą się zasadą zmiany biegunów, strefa bardzo skutecznie powstrzymywała wszelkie spadkowe ruchy kontrujące. 

Reklama

W tej sytuacji trudno się dziwić, że to popyt zdołał ostatecznie w nieco bardziej ofensywny sposób zaakcentować swoją obecność  na rynku. Rzeczywiście przybrało to dość ofensywny wymiar, a w następstwie wykreowanego ruchu kontrakty znalazły się w rejonie często eksponowanej przeze mnie ostatnio zapory podażowej fibo: 1873-1876 pkt.  

Po naruszeniu wymienionej strefy seria wrześniowa dotarła w pobliże przetestowanego nie tak dawno bazowego oporu technicznego: 1887-1890 pkt. Jak wynika z załączonej grafiki, tym razem nie doszło tutaj do bezpośredniego starcia, natomiast faktem pozostaje to, że kupujący wczorajszej próby ataku na w/w opór nie mogą zaliczyć do udanych.

Na pewno trudno również mówić o dużej precyzji działania strefy fibo: 1873-1876 pkt wytyczonej między innymi na bazie projekcji pro-spadkowego układu XABCD. Po jej wyraźnym naruszeniu sentyment na rynku błyskawicznie zmienił się, w efekcie czego seria wrześniowa powróciła poniżej węzła: 1873-1876 pkt. Kolejne fazy handlu już bezdyskusyjnie należały do sprzedających, tak więc cały wcześniejszy ruch wykreowany przez popyt został zanegowany. 

W opracowaniach online sugerowałem, że warto w tej sytuacji obserwować wykres między innymi przez pryzmat pierwszej, lokalnej zapory popytowej fibo: 1852-1855 pkt (skonstruowanej w oparciu o dwa podstawowe zniesienia wewnętrzne: 23.6 proc. i 38.2 proc.). Ostatecznie ruch spadkowy dokładnie tutaj wytracił swój impet, choć nie zmienia to faktu, iż z punktu widzenia techniki popyt nie przechylił wczoraj szali zwycięstwa na swoją stronę. 

W tym kontekście trochę niepokojąco wygląda bowiem to, że do lokalnego przesilenia doszło w rejonie strefy Fibonacciego: 1873-1876 pkt, zbudowanej w oparciu o projekcje pro-spadkowego układu harmonicznego. Co prawda zdecydowanie zabrakło tutaj precyzji, ale pomijając tę kwestię, przebieg popołudniowej i końcowej odsłony wpisał się jednak w pro-spadkowy charakter w/w formacji cenowej. 

Podsumowując, trudno na razie mówić o jakimś przełomie. Popyt nie wykorzystał wczoraj swojej szansy, a późniejszy, bardzo silny atak podaży korespondował tak naprawdę z tendencją rynkową jaka obowiązuje już od prawie dwóch miesięcy (trend boczny  z licznymi, przeciwstawnymi ruchami cenowymi). Tak jak sugerowałem przed momentem, wykres warto obecnie obserwować przede wszystkim w odniesieniu do istotnej jak się wczoraj okazało zapory popytowej: 1852-1855 pkt (rozwinę ten wątek w swoim pierwszym opracowaniu online).  

Paweł Danielewicz

Dowiedz się więcej na temat: kontrakty terminowe

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »