Reklama

Przedwyborcza niepewność

Piątkowe notowania na Giełdzie Papierów Wartościowych odbywały się w sprzyjającej dla popytu atmosferze.

Czwartkowe sesje na Wall Street skończyły się mocnymi i znacznie większymi od oczekiwań zwyżkami tamtejszych indeksów, które pozytywne odpowiedziały na analogiczne wzrosty w Europie wywołane sygnałami z EBC o gotowości do powiększenia programu luzowania ilościowego. W efekcie nie było rano pytania, czy Europa zacznie dzień od zwyżek, ale jak mocne będą wzrosty.

Rynek pochodnych wskazywał, iż główne średnie mogą zyskać po około 1 procent i - w normalnym otoczeniu - analogicznego ruchu można było oczekiwać w Warszawie. Niestety, już od połowy tygodnia rynek wykazywał większe skupienie na lokalnym układzie sił na scenie politycznej i niewiele mówiących sondażach, co w praktyce podnosiło ryzyko polityczne, które dziś już na starcie zwiększyło dystans GPW do otoczenia. Szczególnie mocno oderwanie GPW od otoczenia widać było w środkowej fazie sesji, kiedy świat odpowiedział dynamiczną zwyżką cen akcji na doniesienie o obniżce stóp procentowych w Chinach. Starczy powiedzieć, iż w środkowej fazie sesji niemiecki DAX zyskiwał ponad 3 procent, na co GPW zdołała odpowiedzieć zwyżką WIG20 o skromne 0,5 procent.

Reklama

W finale sesji, która odbywała się w kontekście mocnych wzrostów w Europie i USA, rynek warszawski jeszcze mocniej oddalił się od otoczenia i mocne cofnięcie WIG20 zredukowało dzienną zwyżkę właściwie do zera. Na końcowym fixingu wartość indeksu największych spółek wyniosła 2107 pkt., co daje wzrost o 0,06 procent. Z perspektywy nastrojów na rynku dzień był klasycznym czekaniem na odbywające się w weekend wybory parlamentarne i lukę na wykresie WIG20 poniedziałkowym otwarciu, które będzie reakcją GPW na wynik wyborów.

Technicznie patrząc zamknięcie dnia w rejonie 2107 pkt. oznacza, iż podtrzymana została krótkookresowa konsolidacja WIG20, której symbolicznymi granicami są rejony 2150 i 2100 pkt. W szerszej perspektywie tydzień kończy się w środku dużej konsolidacji, której granicami są rejony 2200 i 2000 pkt. Rynek ma więc spory margines błędu na ruch bez przesilenia, gdy przyjdzie uwzględniać w cenach nowych skład parlamentu i zmianę rządu.

Adam Stańczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »