Reklama

Przedwyborcze zamieszanie

Finałowa sesja krótszego tygodnia na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie przyniosła kolejną sesję spadków głównych indeksów. WIG20 stracił dzisiaj 0,52 procent przy 385 mln złotych obrotu.

Rozdanie było cieniem emocji z pierwszych dwóch sesji tygodnia i w dużej mierze przedłużeniem wczorajszego wyciszenia, w ramach którego stale obecna była presja spadkowa z rynków bazowych. W efekcie tygodniowa strata WIG20 wyniosła 3,3 procent i niemal w całości zniosła wzrost z tygodnia poprzedniego. W pierwszym tygodniu listopada rynek największych spółek okazał się tak słaby, iż oddał około połowę zwyżki z października, która dawała nadzieję na poprawę kondycji rynku w końcówce roku. Naprawdę przecena w bieżącym tygodniu jest głównie efektem nerwowej reakcji inwestorów na spadki w otoczeniu, więc nie warto jeszcze przesądzać o obrazie rynku w nieco szerszym terminie.

Reklama

Obserwowane od początku tygodnia zamieszanie jest niczym więcej niż skokowym dostosowaniem wycen na większości rynków do najnowszych sondaży przedwyborczych w USA, które wymusiły na giełdach uwzględnienie ryzyka innego wyniku niż oczekiwano. Do poniedziałku rynki były przekonanie, iż Hillary Clinton wygra wybory z dużym zapasem. Nowe sondaże pokazały jednak, iż wyścig do Białego Domu daleki jest od zakończenia i giełdy zostały zmuszone do skokowego dostosowania wycen. GPW - mówiąc kolokwialnie - została w środę zmuszona do pogoni za przeceną w otoczeniu i panika sprzedających zlała się z realizacją zysków z październikowego umocnienia. W obecnej sytuacji najlepszą strategią jest przeczekanie do środowego poranka, który pokaże, na ile rynkowe obawy przed prezydenturą Donalda Trumpa staną się faktami. Na dziś najnowsze sondaże dają przewagę Clinton w granicach błędu pomiaru, ale też czytelnie większą, gdy szacuje się ewentualne przełożenie na głosy elektorskie. W skrócie rzecz ujmując na dwie sesje przed wyborami stale prawdopodobieństwo wygranej Clinton jest większe niż wygranej Trumpa. Niestety, drugą stroną takiego założenia jest ryzyko, iż wygrana Trumpa uderzy w giełdy z siłą, którą będzie można porównać do szoku wywołanego wynikiem referendum w Wielkiej Brytanii.

Adam Stańczak

e-mail: a.stanczak@bossa.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »