Reklama

Putin dał sygnał do odreagowania

Od wczorajszego popołudnia pojawiało się bardzo wiele pozytywnych wiadomości, które w zderzeniu z obserwowanym na parkiecie wyprzedaniem powinny prowadzić do wzrostowego odreagowania. Rzeczywiście je doświadczaliśmy, ale w skromnej formie i obejmującej głównie spółki największe.

Seria dobrych wiadomości rozpoczęła się w Rosji, gdzie prezydent Putin zaapelował do prorosyjskich separatystów aby ci przełożyli planowane na niedzielę referendum. Ponadto ogłosił decyzję o wycofaniu wojsk znad ukraińskiej granicy.

Reklama

To były nieoczekiwane i przełomowe wiadomości, choć jak zawsze w tego typu sytuacjach, należy podchodzić do nich z pewną rezerwą, szczególnie że Amerykanie żadnych ruchów rosyjskich wojsk nie zauważyli. Tym niemniej rynek polski - tak dotknięty konfliktem na wschodzie - powinien po tych wiadomościach złapać oddech, szczególnie że wsparciem były kolejne dobre wieści.

Chodziło głównie o zaskakujące dane z Chin, gdzie eksport i import w kwietniu wzrosły przy oczekiwaniach ich spadku. To był skromny sygnał, że gospodarka Państwa Środka szuka stabilizacji, która byłaby wsparciem dla całego grona rynków wschodzących, w tym Polski.

Ta seria informacji doprowadziła do relatywnie wysokiego otwarcia wzrostem rzędu 0,7 proc., który jednak, jak to często ostatnio bywa, ciężko było utrzymać. Ponadto okazało się, że separatyści Putina słuchać nie chcą i planowane referendum jednak przeprowadzą. Ta wiadomość koło południa popsuła nastroje, które jednak z końcem sesji zdołał poprawić Mario Draghi.

Zapowiedział on bowiem podjęcie działań przez EBC w przyszłym miesiącu, jeżeli pozwolą mu na to wówczas publikowane prognozy gospodarcze, ale akurat z tym nie powinno być większego problemu, gdyż oczekiwania co do ścieżki inflacji w Europie pozostają na bardzo niskim poziomie. Po wielomiesięcznych zapowiedziach powinniśmy więc doczekać się dalszego luzowania europejskiej polityki monetarnej.

Ostatecznie udało się sesję zakończyć skromnym jak na skalę niedawnych spadków wzrostem o 0,6 proc. Mowa oczywiście o spółkach największych, gdyż indeksy gromadzące te mniejsze wciąż na wartości traciły. Generalnie wynikał z tego obraz mieszany, gdzie obroty po raz kolejny były skromne, a obserwowane podejście inwestorów relatywnie defensywne.

Gdyby rynek był silny, to dzisiejszą serię informacji wykorzystałby to pokaźnych zwyżek, ale jak widać o zeszłoroczną siłę teraz na parkiecie jest ciężko. Tym niemniej wciąż liczyć można na kontynuacją wczoraj zapoczątkowanego odreagowania, gdzie mimo negatywnego głosu separatystów z Ukrainy, to spółki zaangażowane na Wschodzie były liderem wzrostów. Słabiej zaprezentowały się spółki publikujące dzisiaj wyniki, gdzie szczególnym zaskoczeniem okazał się raport Bogdanki. Cena akcji spółki powieliła kierunek, w którym zmierzają ceny węgla, czyli na południe.

Łukasz Bugaj

Dowiedz się więcej na temat: deta | Ale | giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »