Reklama

Recesja w USA zakończyła się 15 miesięcy temu

Arbitralnym werdyktem amerykańskich ekonomistów recesja w USA zakończyła się w czerwcu 2009 r. Indeksy na Wall Street pokonały lokalne szczyty z sierpnia i czerwca.

Jeśli wczorajszą wiadomość dnia pochodzącą z Narodowego Biura Badań Ekonomicznych (NBER) traktować inaczej niż w kategorii zgadywanki grupy mających ograniczony kontakt z rzeczywistością naukowców, miliony Amerykanów powinny mieć od prawie półtora roku liczne powody do zadowolenia. Zakończona oficjalnie recesja była najdłuższym pogorszeniem koniunktury w największej światowej gospodarce od Wielkiej Depresji z lat 30 ubiegłego wieku. Paradoksalnie jednak od czerwca 2009 r. do ubiegłego miesiąca w Stanach Zjednoczonych warunki na dwóch najważniejszych rynkach (pracy i nieruchomości) uległy pogorszeniu - pomimo szeregu nadzwyczajnych bodźców ubyło 329 tys. miejsc pracy, a sprzedaż domów osiągnęła historyczne minima. Aż prosi się, aby przy tej okazji przytoczyć znane wśród inwestorów powiedzenie, że stan gospodarki uzależniony jest od opinii ekonomistów i analityków mniej więcej w taki sposób, jak pogoda od prognoz synoptyków.

Reklama

Oczywiście nie brakuje wskaźników potwierdzających stanowiska ekonomistów z NBER, ale te, które zaważyły na podjęciu decyzji o uznaniu recesji za zakończoną (dynamika PKB, produkcja przemysłowa, eksport), w ostatnich miesiącach znowu wyraźnie spadają. Eksperci twierdzą, że potencjalne następne spowolnienie gospodarcze, jeśli nie uda się mu zapobiec, trzeba będzie uznać za osobną, nową recesję. Wyjątkowość obecnej sytuacji polega na tym, że tym razem po długim spowolnieniu nie należy liczyć na dynamiczne ożywienie gospodarki, jak miało to miejsce np. na początku lat 80. ubiegłego wieku. Bardziej prawdopodobne jest, że podobnie, jak po recesji w 2001 r. od momentu wzrostu produkcji przemysłowej do osiągnięcia dna na rynku pracy upłynie co najmniej kilkanaście miesięcy (wówczas było to 19 miesięcy).

Niewątpliwie inwestorom przypadła wczoraj do gustu wiadomość o zakończeniu recesji, bo indeks S&P500 wzrósł o 1,5 proc. i znalazł się najwyżej od maja. W Azji we wtorek panowały bardziej stonowane nastroje - NIKKEI na pierwszej po długim weekendzie sesji spadł o 0,3 proc., Hang Seng tracił na wartości ok. 0,1 proc., a główny indeks giełdy w Szanghaju rósł o ok. 0,1 proc. Na warszawskim parkiecie WIG20 rozpoczął sesję w okolicy wczorajszego zamknięcia (o. 2550 pkt.)

Łukasz Wróbel

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o inwestowaniu, zapytaj doradcy OpenFinance

Niniejszy dokument jest materiałem informacyjnym. Nie powinien być rozumiany jako materiał o charakterze doradczym oraz jako podstawa do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wszystkie opinie i prognozy przedstawione w niniejszym opracowaniu są jedynie wyrazem opinii autorów w dniu publikacji i mogą ulec zmianie bez zapowiedzi. Open Finance nie ponosi odpowiedzialności za jakiekolwiek decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszego opracowania.

Dowiedz się więcej na temat: R. | tym | USA | 2009 r. | recesja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »