Reklama

Rekordowy optymizm Amerykanów źle wróży akcjom

Ostatnie ekstremalne odczyty indeksu Conference Board, który obrazuje nastroje konsumentów z USA, niemal idealnie pokrywały się ze szczytami i dołkami na rynku akcji. Na przestrzeni ostatnich pięciu lat wyżej niż obecnie znajdował się tylko raz.

We wtorek po południu amerykańskie indeksy zaczęły dzień z neutralnych poziomów, ale tuż po rozpoczęciu sesji inwestorzy otrzymali świeży argument za kupnem akcji. Ekonomiści oczekiwali lekkiej poprawy sentymentu panującego wśród gospodarstw domowych w USA (z 61 pkt. do ok. 63 pkt), a tymczasem indeks Conference Boars wzrósł o ponad 9 punktów do najwyższego poziomu od roku. Odczyt na poziomie 70,8 pkt. oznacza, że biorący udział w badaniu amerykańscy konsumenci w perspektywie kilku miesięcy spodziewają się utrzymania pozytywnych zjawisk, głównie na rynku pracy.

Reklama

Na indeks Conference Board można też patrzeć z zupełnie innego punktu widzenia. Ostatni dołek w okolicy 25 pkt. osiągnął w na przełomie lutego i marca 2009 r., gdy niemal wszyscy omijali akcje szerokim łukiem, a poprzedni rekord na poziomie 72 pkt. padł w lutym 2011 r., gdy ceny amerykańskich akcji były o krok od ustalenia rocznych maksimów. Jeśli połączyć to ze stylem, w jakim giełdowe indeksy w ciągu ostatnich 3 miesięcy dotarły do obecnych poziomów, wówczas tryskających optymizmem konsumentów należałoby raczej traktować, jako antywskaźnik przestrzegający przed wyczerpywaniem się trendu wzrostowego na rynku akcji.

Innych argumentów przemawiających za takim scenariuszem nie brakuje już przynajmniej od kilku tygodni, jednak główny trend na większości rynków akcji nieprzerwanie jest wzrostowy i walczący z nim inwestorzy przedwcześnie otwierając krótkie pozycje zapewne stracili w tym czasie górę pieniędzy. Obóz ostrożnych inwestorów do wysokich cen ropy uderzających po kieszeniach konsumentów i firmy nie tylko w USA (ropa WTI kosztowała we wtorek po południu 108 USD za baryłkę) może dołączyć również ponownie przyspieszający spadek cen nieruchomości w USA (-4 proc. r/r) oraz hamowanie przemysłu (zamówienia na dobra trwałego użytku skurczyły się w styczniu o 4 proc. m/m, po udanej końcówce ubiegłego roku oczekiwano spadku o 0,9 proc. m/m).

Na warszawskim parkiecie tuż przed zakończeniem sesji WIG20 utrzymywał się minimalnie powyżej poniedziałkowego zamknięcia. Za spółkę dnia niewątpliwie należy uznać Kredyt Bank - akcje tego banku drożały w ciągu dnia o ok. 18 proc., ponieważ inwestorzy dowiedzieli się, że zostanie on połączony z Bankiem Zachodnim WBK. Z punktu widzenia branży finansowej fuzję trzeba uznać za kolejne udane posunięcie hiszpańskiej grupy Santander, która krok po kroku wykorzystuje kryzysowe potknięcia konkurencji. Hiszpanie zaistnieli na polskim rynku przejmując aktywa AIG Banku, następnie od upadającego irlandzkiego banku kupili BZ WBK (choć koszt tej transakcji rzędu 2,3 mld EUR trudno uznać za promocję ), a teraz skorzystali z problemów Belgów awansując na trzecie miejsce, które do tej pory zajmowane było przez Niemców z Commerzbanku kontrolujących BRE Bank.

Polski sektor bankowy wkroczył w końcową fazę konsolidacji i nawiązanie walki z "wielką czwórką" (PKO BP, Pekao SA, BZ WBK, BRE Bank) będzie wymagać od pozostałych uczestników rynku nie lada gimnastyki. Biorąc pod uwagę wyzwania, przed którymi stoją zagraniczne grupy kapitałowe (ich potrzeby dokapitalizowania sprawiają, że maleje liczba potencjalnych kupujących obecne w Polsce banki), znacząco zmniejszają się szanse na wycofanie się z naszego rynku np. portugalskiego Millenium Banku.

Łukasz Wróbel

Dowiedz się więcej na temat: Akcji | ze | giełdy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »