Reklama

Resort rolnictwa: Produkty rolne na osobnych półkach

Ministerstwo rolnictwa będzie pracowało w tym roku nad przepisami nakazującymi sklepom oddzielne eksponowanie produktów rolnych o ponadstandardowej jakości - powiedział wczoraj wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki.

- Być może powinniśmy wrócić do osobnych polskich norm jakości żywności, trochę wyższych niż europejskich - zapowiedział Bogucki, który w środę podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi prezentował informację o planowanych w 2017 r. działaniach wspierających promocję polskich produktów rolno-spożywczych na rynku krajowym.

Reklama

Bogucki poinformował posłów, że MRiRW analizuje możliwości prawne uściślenia na polskie potrzeby europejskich przepisów na temat oznaczenia kraju pochodzenia produktów spożywczych w dyskontach. Ministerstwo zastanawia też się nad dalszym używaniem znaku PDŻ - Poznaj Dobrą Żywność.

- Problem polega na tym, że w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich przyjęto kilka znaków jakościowych zamiast jednego, tak jak zrobiły inne państwa. Rozpoznawalność tych oznaczeń jest niewielka, dlatego będziemy prowadzili rozmowy i szukali możliwości, żeby połączyć siły pod jednym znakiem - zapowiedział.

Obecny na posiedzeniu komisji prezes Agencji Rynku Rolnego Łukasz Hołubowski mówił o planowanych w 2017 r. działaniach Agencji wspierających promocję polskich produktów rolno-spożywczych na rynkach zagranicznych. Zapowiedział, że w tym roku będą one nadal prowadzone pod hasłem "Polska smakuje" (Poland is good w wersji anglojęzycznej).

Agencja uruchomi też w tym roku aplikację mobilną dla wszystkich systemów operacyjnych pod nazwą "Polska smakuje". "Będzie miała ona za zadanie zbieranie informacji o produktach regionalnych i gospodarstwach agroturystycznych, ich prezentację oraz zbieranie opinii użytkowników" - powiedział.

ARR planuje wakacyjną kampanię promocyjną polskiej żywności z udziałem takich firm jak PKN Orlen, PKP PLK i PLL LOT. Ma ona obejmować prezentację produktów regionalnych podczas rejsów lotniczych, w strefach dla pasażerów na lotniskach, a także wydzielenie dla nich specjalnych półek w sklepach na stacjach benzynowych.

- Będziemy prowadzić wakacyjne działania promocyjne przy współpracy z +Latem z Radiem+ i Telewizją Polską. Chcemy także zorganizować ogólnopolskie kampanie reklamowe w okresie Bożego Narodzenia i Wielkanocy - dodał.

Prezes Agencji przypomniał, że ARR będzie w 2017 r. współpracować z Ministerstwem Edukacji Narodowej w realizacji programów "Mleko w szkole" i "Owoce w szkole". Bogucki dodał, że będzie proponował MEN włączenie nauki wyboru zdrowych produktów żywieniowych do programów szkolnych.

..........................

Rolnicy z Lubelszczyzny i Podkarpacia uważają, że import zbóż z Ukrainy zagraża ich interesom - informuje "Nasz Dziennik".

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi producenci zbóż powiedzieli, że ceny skupu zboża są o około 15 procent niższe niż w pozostałych częściach kraju.

Niższe ceny są - według nich - spowodowane importem taniego zboża z Ukrainy, które trafia do kraju również przez Czechy i Słowację.

Niskie ceny sprawiają, że uprawa zbóż przez polskich rolników niedługo może przestać być opłacalna - podaje "Nasz Dziennik".

Na przykład za tonę kukurydzy w województwach lubelskim i podkarpackim skupy płacą blisko 500 złotych, a średnia cena w kraju wynosi około 680 złotych. Rolnicy chcą uruchomienia specjalnych dopłat dla gospodarzy z regionów, które graniczą z Ukrainą.

Rolnicy domagają się też od Unii Europejskiej podniesienia cen interwencyjnych skupu pszenicy i kukurydzy ze 101 doi 150 euro. Jednak - jak czytamy w "Naszym Dzienniku" - Bruksela nie zgadza się na to.

Więcej na ten temat - w "Naszym Dzienniku".

Tanie zboże z Ukrainy nie zagrażają polskim producentom - informuje wiceminister rolnictwa Jacek Bogucki. Sytuacją w tym segmencie zajmowała się sejmowa komisja rolnictwa. Ze wschodu do Polski partia zbóż dostarczana jest w ramach kontyngentu bezcłowego.

Z uwagi na niskie koszty produkcji, ukraińskie zboże jest konkurencyjne na rynku unijnym. Jacek Bogucki wskazuje jednak, że ceny zbóż są problemem całego regionu. Kontyngent nie ma zaś większego przełożenia na ceny krajowe. "Import całkowity na poziomie ponad miliona ton w stosunku do ogółu produkcji (30 milionów ton) i eksportu (4 miliony ton) nie powinien zaburzać rynku. Naszym problemem jest jednak położenie geograficzne.

Tańsze zboża są nie tylko na Ukrainie, ale też w Czechach i na Słowacji" - zauważa wiceminister.

Jacek Bogucki analizuje, że problemy cenowe mogą występować lokalnie na południowym wschodzie kraju: "Z jednej strony znaczący import taniej kukurydzy następuje tam z Ukrainy. Z drugiej strony z południa dociera tańsza pszenica. Ponadto jest tez daleko do portów i do granicy na zachód. My głównie tam wysyłamy naszą produkcję" - wskazuje.

Niższe ceny skupu dotyczą głównie zbóż paszowych: pszenicy i kukurydzy.

Dowiedz się więcej na temat: Słowacja | Ukraina | rolnictwo | Czechy | zboże | polskie produkty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »