Reklama

Ropa coraz bardziej atrakcyjna dla świata?

Ceny ropy od początku nowego roku wdają się we znaki konsumentom paliw w Europie, jak i największym rafineriom operującym w basenie Atlantyku. W ostatnich dniach szczególną uwagę przykuwa dynamiczny wzrost notowań spread-u pomiędzy gatunkami surowca w Europie, Rosji, na Bliskim Wschodzie, a ropą amerykańską WTI.

Sytuacja wokół ropy w USA wyróżnia się na tle całego świata. Ze względu na ograniczone możliwości transportu szybko rosnących zapasów w Cushing, miejscowości w której zgromadzone są największe komercyjne rezerwy surowca, ceny baryłki ropy WTI będąc niższe o ok. 15 USD od ropy europejskiego, odzwierciedlają koszt jej wywozu do portów i rafinerii wokół Zatoki Meksykańskiej.

Reklama

Problemu z nadpodażą surowca nie ma na rynku ropy Brent, w basenie Atlantyku. Notowaniom ropy z Morza Północnego w ostatnich dniach sprzyja wzrost popytu ze strony lokalnych rafinerii, głównie pod wpływem gwałtownego spadku temperatur na Starym Kontynencie (zapasy oleju opałowego pod koniec 2011 r. były najniższe od dekady) oraz również dzięki lekkiej poprawie marż w ostatnich tygodniach na benzynie i oleju napędowym.

Na rynku widoczny jest także wzrost zainteresowania surowcem ze strony azjatyckich rafinerii, które zgłaszają dodatkowy popyt na ropę, która tradycyjnie płynie w większości do Europy lub do Stanów Zjednoczonych. Wynika to przede wszystkim z relatywnie coraz droższej ropy w Zatoce Perskiej (spadek spread-u Brent - Dubai w ciągu ostatnich kilku miesięcy), które jest dużo gorsza jakościowa od surowca w Europie i w krajach Afryki Północo-Zachodniej. Oliwy do ognia dolewa również ograniczenie eksportu ropy z Sudanu, której głównym odbiorcą są Chiny oraz kłopoty z dostawami z Nigerii, z powodu ataków na ropociągi. Większemu zainteresowaniu ropą wokół Atlantyku sprzyjają również sankcje unijne i amerykańskie na Iran i jego instytucje finansowe.

Coraz lepsze dane poprawiają perspektywy popytu

Czynnikiem który wspiera notowania ropy i innych surowców od kilku tygodni są także oczekiwania co do perspektyw wzrostu gospodarczego w tym roku na świecie. Ostatnie lepsze od oczekiwań odczyty wskaźników wyprzedzających w Europie, bardzo dobre dane z amerykańskiego rynku pracy oraz informacje z Pekinu, o tym, że władze Chin w tym roku mogą wdrożyć kolejne pakiety stymulacyjne, sprzyjają popytowi na ryzykowne aktywa, w tym także ropę.

W wyniku poprawy oczekiwanego tempa wzrostu w Europie i USA zrewidowaliśmy lekko w górę o 0,1 mb/d prognozy wzrostu popytu na ropę w 2012 r. do poziomu 0,96 mb/d. Perspektywy rosnącego, szybciej od oczekiwań wydobycia ropy w USA i Kanadzie powinny zostać zaś zrównoważone przez mniejsze wydobycie w Sudanie Południowym i Rosji. Dlatego też deficyt rynkowy w dużej mierze będzie zależał od produkcji w krajach grupy OPEC. Według wstępnych danych w styczniu wydobycie w krajach kartelu wyniosło 30,9 mb/d i było najwyższe od października 2008 r. oraz znacznie wyższe od ustalonego przed kilkoma miesiącami oficjalnego poziomu wydobycia (30 mb/d).

W ostatnich dniach swe prognozy obniżyły natomiast Międzynarodowa Agencja Energetyczna oraz grupa OPEC. W obu przypadkach zwrócili oni uwagę na tempo wzrostu gospodarczego w Azji i stojące przed Chinami i Indiami wyzwania. Zwiększając prawdopodobieństwo realizacji pesymistycznych scenariuszy i w oparciu o prognozy relatywnie niskiego tempa wzrostu sprzedaży nowych aut w Azji obie instytucje zrewidowały szacunki popytu odpowiednio o 0,3 mb/d i 0,12 mb/d.

Wnioski

Prawdopodobieństwo utrzymywania się wysokich cen ropy w 2012 r. znacznie wzrosło w ciągu ostatnich kilku tygodni w związku z lekką poprawą perspektyw zapotrzebowania na surowiec i wzrostem prawdopodobieństwa realizacji skrajnych scenariuszy od strony podaży. Wzrost szacunków popytu na surowiec wynika z poprawy sytuacji w Europie i Stanach Zjednoczonych, czyli w gospodarkach względnie coraz mniej energochłonnych. Dlatego też w tym roku ton rynkowi nadal powinny nadawać informacje z rejonu Zatoki Perskiej i perspektywy tempa spowalniania gospodarek Indii i Chin. W naszym scenariuszu bazowym przy założeniu utrzymywania się bieżącej sytuacji fundamentalnej zwiększamy prognozy cen ropy Brent na koniec br. do poziomu 105 USD za baryłkę.

Dużą dozą niepewności obarczony jest poziom wydobycia w krajach OPEC. W przypadku utrzymywania się wydobycia o ok. 0,5 mb/d przez cały rok powyżej oficjalnego limitu, rynek ropy mógłby wykazać nawet zerwy deficyt. W tym scenariuszy wzrosłoby prawdopodobieństwo spadku cen nawet do poziomu 90 USD za baryłkę.

Dział Analiz

dr Przemysław Kwiecień, Główny Ekonomista, przemysław.kwiecien@xtb.pl,

Marcin Kiepas, marcin.kiepas@xtb.pl

Daniel Kostecki, daniel.kostecki@xtb.pl

Paweł Kordala, pawel.kordala@xtb.pl

Dowiedz się więcej na temat: świata | ropa naftowa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »