Reklama

Ropa czeka na 30 listopada

Ceny ropy naftowej WTI wzrosły do okolic 49 USD za baryłkę na początku minionego tygodnia, jednak w kolejnych dniach delikatnie osunęły się na południe, do okolic 47,50 USD za baryłkę.

Amerykański Departament Energii podał, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej w USA spadły o 1,3 mln baryłek przy oczekiwaniach zakładających ich delikatną zwyżkę.

. Przedstawiciele OPEC zapewniają, że są zdeterminowani, by ustalić szczegóły solidarnego cięcia produkcji ropy w kartelu na spotkaniu zaplanowanym na 30 listopada. Największą niewiadomą pozostają Iran i Irak, które wyraziły chęć współpracy, ale brak zamiaru ograniczania produkcji.

. Silny dolar budzi obawy o konkurencyjność eksportu amerykańskiej ropy naftowej.

Reklama

Naszym zdaniem: Najbliższe dni na rynku ropy naftowej mogą być nerwowe za sprawą spotkania przedstawicieli krajów OPEC, zaplanowanego na 30 listopada. W krótkoterminowej perspektywie możliwe są zwyżki, jednak w kolejnych tygodniach możliwy jest powrót do spadków, ponieważ presja podaży wynika z sytuacji fundamentalnej na rynku ropy.

Dorota Sierakowska

Analityk surowcowy

d.sierakowska@bossa.pl

..................

Amerykanie i Rosjanie chcą skorzystać Pod koniec września w Algierze odbyło się nieformalne spotkanie Organizacji Państw Eksportujących Ropę Naftową (OPEC). Kraje zrzeszone w OPEC uzgodniły na nim plan ograniczenia wydobycia ropy naftowej. Z kilku powodów jednak ciężko opierać fundamentalne decyzje inwestycyjne na tym porozumieniu. Po pierwsze, nie wskazuje ono, które kraje należące do kartelu miałyby zredukować produkcję. Po drugie, zostały z niego wyłączone Iran, Libia i Nigeria, które mają w planach zwiększanie produkcji w najbliższym okresie. Potwierdzają to również liczby. We wrześniu wydobycie ropy w Libii zwiększyło się do 340 tys., a w Nigerii do 1,5 mln baryłek dziennie. Jeśli wspomniane trzy państwa zwiększą wydobycie jeszcze bardziej, to nawet przy równoległym ograniczeniu produkcji ropy naftowej przez innych członków OPEC globalna podaż czarnego złota nie zmieni się. Nie należy też zapominać, że na rynku ropy naftowej, poza kartelem OPEC, działa jeszcze dwóch ważnych graczy: USA i Rosja. Amerykańskie koncerny, wydobywające ropę z łupków, zwiększyły nakłady na inwestycje i uruchamiają kolejne odwierty. Przy obecnych cenach wydobycie ropy z łupków staje się dla nich coraz bardziej opłacalne, zwłaszcza po przeprowadzonych ostatnio cięciach kosztów. Najnowsze prognozy wskazują, że w 2017 r. udział amerykańskiej ropy w światowym rynku będzie się zwiększał. Dlatego w USA bardzo dynamicznie rozwija się także infrastruktura. Rośnie m.in. liczba terminali naftowych służących do rozładunku ropy naftowej z tankowców. Świadczy to o tym, że Stany Zjednoczone chcą umacniać swoją pozycję w międzynarodowym handlu ropą. Na dobrej koniunkturze na rynku ropy naftowej korzysta także Rosja. We wrześniu wydobycie surowca w tym kraju osiągnęło rekordowy poziom. Nie jest więc wykluczone, że pomimo oficjalnego poparcia rosyjskiego rządu dla ograniczenia dziennego wydobycia, Rosja zwiększy produkcję. I to jeszcze w tym roku. Warto jednocześnie zauważyć, że wchodzimy w porę roku, w której ze względów sezonowych popyt na surowce energetyczne jest z zasady mniejszy. Ograniczanie produkcji powinno więc następować samoczynnie - bez interwencji OPEC na rynku. Ostateczną decyzję kartelu poznamy już pod koniec października. Marek Straszak, zarządzający portfelami inwestycyjnymi Union Investment TFI

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »