Reklama

Ropa do góry w centrum uwagi funt

Zamieszanie na Bliskim Wschodzie (tragiczne wydarzenia w Strefie Gazy) wywindowało w górę ceny ropy naftowej, a to z kolei przełożyło się na wzrosty rentowności amerykańskich obligacji rządowych.

Reklama

Zamieszanie na Bliskim Wschodzie (tragiczne wydarzenia w Strefie Gazy) wywindowało w górę ceny ropy naftowej, a to z kolei przełożyło się na wzrosty rentowności amerykańskich obligacji rządowych. Podobna sytuacja miała miejsce 9 maja - dzień po tym, jak Trump poinformował o wystąpieniu USA z porozumienia z Iranem.

Widać, że w tej kwestii mamy coraz wyraźniejszą korelację. Patrząc na wykres amerykańskich rentowności widać, że teraz kluczowe będzie naruszenie oporu przy 3,0490 proc. (szczyt z początku 2014 r.) dla papierów 10-letnich. Może być to katalizator dla dalszego umocnienia dolara.

Pytanie tylko, czy do tego dojdzie? Po wczorajszych wydarzeniach w Strefie Gazy napięcie na Bliskim Wschodzie wzrosło, ale i też nie należy spodziewać się, aby Izrael dalej eskalował emocje, a z drugiej strony świat arabski raczej ograniczy się do dyplomatycznych ripost wobec Tel-Avivu i USA, co już zresztą zrobił. Tyle, że to nie buduje fundamentu pod nowe porozumienie z Iranem, a czas leci (3-miesiące po którym sankcje zostaną przywrócone to krótki okres).

Wydaje się też, że UE raczej nie zaryzykuje działań wbrew interesom USA i dostosuje się do sankcji przeciwko Teheranowi. Innymi słowy - presja na zwyżki cen ropy może się utrzymywać niezależnie od rosnącej podaży surowca z amerykańskich łupków, oraz zbliżającego się posiedzenia OPEC w czerwcu (powróci temat limitów wydobycia surowca). A to z kolei może zacząć podbijać oczekiwania inflacyjne, w tym dać argumenty do spekulacji nad łącznie 4 podwyżkami stóp w USA (publikacja nowego dot-chartu z głosami członków FED już 13 czerwca).

W krótkim terminie o perspektywach dla dolara zadecydują odczyty makro z USA - dzisiaj dynamiki sprzedaży detalicznej, a jutro produkcji przemysłowej. Dla kontynuacji zwyżek USD potrzebne będzie jednak pozytywne zaskoczenie w odczytach...

Mniejsze zmiany dotykają dzisiaj euro, chociaż te jest obciążone słabszymi odczytami z Niemiec (PKB w I kwartale rozczarowało), co z kolei może przekładać się na oczekiwania wobec posunięć ECB, a także oczekiwaniami na polityczne rozstrzygnięcie we Włoszech.

Rynki nie zdyskontowały jeszcze możliwości zawiązania rządu populistów, gdyż wciąż nie wiadomo, czy w ogóle do tego dojdzie - niemniej wykresy rentowności włoskich obligacji rządowych pokazują, że ewentualne pole do negatywnego zaskoczenia (ich wzrostem) istnieje i to może być istotny czynnik ryzyka dla euro.

Za chwilę uczestnicy rynku zaczną się zastanawiać, czy ECB będzie chciał rzeczywiście zakończyć QE w tym roku, skoro być może trzeba będzie gasić pożar w Rzymie?

Zdaniem Benoit Coeure z ECB stopy procentowe powinny pozostać niskie przez długi okres po zakończeniu programu QE. Dzisiaj rano poznaliśmy też wstępne dane nt. PKB z Niemiec, które rozczarowały - wzrost wyniósł 0,3 proc. k/k i 1,6 proc. r/r (szacowano 0,4 proc. k/k i 1,7 proc. r/r), a także odczyt indeksu ZEW z Niemiec, który pozostał w maju na poziomie -8,2 pkt.

Rozczarowała także dynamika produkcji przemysłowej dla całej strefy euro, która rosła w tempie 0,5 proc. m/m i 3,0 proc. r/r w marcu. Rewizja danych nt. PKB za I kwartał nie przyniosła zmian wobec pierwotnych odczytów (0,4 proc. k/k i 2,5 proc. r/r).

W centrum uwagi pozostaje funt i to nie ze względu na dane, które akurat dzisiaj (rynek pracy) nie wypadły źle, a na doniesienia związane z Brexitem. Strona unijna daje do zrozumienia, że Londyn nie wie czego chce, a z kolei premier May jest politycznie rozbita ostatnimi przegranymi głosowaniami w Izbie Lordów w kluczowych kwestiach dotyczących Brexitu i zaczyna "błądzić", co nie jest dobre.

Niemniej scenariusz przedterminowych wyborów i przejęcia władzy przez laburzystów wciąż wydaje się być mało realny, gdyż mógłby doprowadzić do tego, że Wielka Brytania opuściłaby UE w marcu 2019 r. bez osiągnięcia kluczowych porozumień. Niewykluczone, zatem, że jak to zwykle bywa kluczowe sprawy zostaną "załatwione za pięć dwunasta", a kluczowym wydarzeniem może okazać się szczyt UE przypadający w czerwcu.

Technicznie GBP/USD kontynuuje konsolidację po tym, jak wczoraj nie udała się próba opuszczenia jej góra. Mocne wsparcie to okolice 1,3460 i raczej trudno będzie o ich naruszenie.

Sporządził: Marek Rogalski - główny analityk walutowy Domu Maklerskiego BOŚ

Dowiedz się więcej na temat: centrum uwagi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »